poniedziałek, 28 listopada 2016

(Celaena) "Drogi pamiętniku..." #4

                                28.03.2017
Dziś po paru dniach mojej nieobecności, wróciłam do szkoły. Starałam się unikać Gabriela odkąd go zobaczyłam - bałam się go. Jednak nie ucieknęło jego uwadze mój powrót. Od razu do mnie podbiegł.
- Yu! Wysłuchaj mnie ja...
- Zostaw mnie, nie chce Cię znać.
- Yu, proszę..
- Nie.. boje się Ciebie, zostaw mnie, daj mi święty spokój.
Starałam się go olać ale to nie jest łatwe, kiedy ma się przed sobą masywnego dwumetrowego szkota - do tego tak upartego jak Gabriel.
Gdy chciałam odejść złapał mnie za rękę. Zamknęłam oczy - wiedziałam, że teraz nie pozwoli mi odejść.
- Czego chcesz?
- Błagać o wybaczenie i oddać to. - wyjął mój pamiętnik, a ja prychnęłam pod nosem
- Skoro znasz już wszystkie moje sekrety to czemu mi go oddajesz?
- Bo.. Yu wybacz mi, że Cię uderzyłem, że tak naskoczyłem byłem wściekły i..
- A ja co noc się bałam. Bałam się tej zjawy, bałam się wszystkiego wiesz czemu? Bo nie miałam nikogo, kto by mnie wysłuchał przez te 6 miesięcy, gdy mój brat był w śpiączce. Aż pewnego dnia na rehabilitacjach u wiedźmy pojawiłeś się Ty.. z czasem zaczęłam Ci ufać, aż w końcu mówić co leży mi na sercu. - patrzył na mnie zaskoczony , a ja ciągnęłam dalej - Zyskałam przyjaciela, tak myślałam ale kiedy mnie uderzyłeś, nie zabolało mnie uderzenie.. zabolało mnie serce - wyrwałam rękę i oddaliłam się.
Wtedy jeszcze mój drogi pamiętniku , nie wiedziałam, że zacznie o mnie walczyć.

                              01.05.2017
Dziś szłam do brata, gdy nagle przypomniałam sobie, że muszę kupić kolejny zeszyt do pamiętnika. Zawróciłam więc i poszłam do swojego "uzdrowiciela" bo tak nazywam sklep, w którym zdecydowałam się na pamiętnik.
Gdy weszłam do sklepu zobaczyłam Gabriela z rodzicami. Szybko schowałam się za ladą Pani Gerwin i kucając starałam się doczłapać do zaplecza. Jednak znowu jego spostrzegawczy wzrok mnie ujrzał.
- Yu? Co Tu tu robisz? - wziął mnie z łatwością na ręce jak dziecko i postawił przed sobą.
- Phi.. a co Cie to? - poszłam w kierunku "mojego" małego kącika, gdzie jak zawsze były przygotowane moje rzeczy. - Nie wystarcza Ci fakt, że nie wybaczę Ci tego?
- Wystarcza, dlatego staram się z całych sił, by Cię odzyskać.
Zaśmiałam się a on poczerwieniał. Odwróciłam się. Jego rodzice najwyraźniej o niczym nie wiedzą.
- Gabriel nie chce nic mówić ale ja jestem pamiętliwa, a to, że nadal nie mówisz mi całej prawdy o sobie, dodatkowo niweluje twoje szanse.
- O czym mówisz, w czym Cię niby kłamę.
Podeszłam do jego ojca i chwyciłam delikatnie za kilt. Jego ojciec popatrzył na mnie pytająco.
- To nie są zwykłe barwy klanowe. Chcesz mnie jeszcze czymś oszukać... książę?
Jego ojciec się uśmiechnął i powiedział coś po celtycku, a jego matka patrzyła zmartwiona na syna, on zaś zaskoczony na mnie
- Myślałeś, że nie wiem? Twój brat mi wszystko powiedział.
- K-kiedy? ...
- Wczoraj... w nocy. - wzięłam swoje rzeczy i wyszłam. Po przekroczeniu progu biegłam co sił w nogach do szpitala.
Nagle na pasach wyjechała ciężarówka. Odruchowo zamknęłam oczy i... poczułam silne ramiona, które mnie obejmowały. Zaczęłam płakać. Słyszałam pisk w uszach a pomiędzy tym męski głos, uspakajający mnie.. - to Gabriel. Wtuliłam się płacząc, gdyby nie on .. - zginęłabym.