Strony
- Strona główna
- O nas
- Violence "Gwiazda rocka za pół miliona" ZAKOŃCZONE
- "4.13.-2" Violence ZAKOŃCZONE
- "Nie chcę Cię pamiętać" Violence ZAKOŃĆZONE
- "Fanfiction Mroczne Umysły" Violence ZAKOŃCZONE
- "Córka Alfy" America
- "Mafia" Celaena ZAKOŃCZONE
- "Przysięga" Cealena
- "Deadline" Violence ZAKOŃCZONE
- "Drogi Pamiętniku..." Cealena
- Invisible "City of the dead feelings"
- Violence "Really Monster High"
Violence "Really Monster High"
Jestem Margot. Idę do pierwszej klasy liceum. Jest ona niedaleko od mojego domu. Nie mogę iść do wymarzonej szkoły, z profilem turystycznym. Rodzice chcą, żebym najpierw się "wyleczyła". Znaleźli w internecie szkołę, która ma klub pomocy osobom chorym psychicznie. Jestem chora, tak. Mam kilka schorzeń, niektóre groźne, niektóre trochę mniej. Mam osobowość chwiejną - to powinno najbardziej niepokoić. Rok temu zabiłam osobę, jakąś losową kobietę. Nie wiem nawet jak się nazywała.
#1
Wstałam, przygotowałam sobie ubrania i poszłam zjeść śniadanie. Rodzice spali o tej porze. Zjadłam płatki z mlekiem i poszłam się przygotować. Ubrałam białą koszulkę i spódnicę w czarnym kolorze.
Pominę moją walkę z włosami w łazience.
Zabrałam wszystkie ważne rzeczy i wyszłam. W szkole byłam około dziewiątej. Najpierw poszliśmy do kościoła na mszę, była bardzo krótka, w szkole stawiliśmy się około dziesiątej. Pan dyrektor wygłosił przemowę, a starsi uczniowie śpiewali jakieś piosenki. Bez rewelacji, po całej ceremonii rozeszliśmy się do klas. Jestem w 1B. Weszłam do klasy jako jedna z pierwszych osób i usiadłąm w ostatniej ławce w rzędzie od ściany. Obok mnie usiadł jakiś chłopak, przywitaliśmy się, ale po tym przywitaniu przesiadł się do ławki przede mną. Zrobiło mi się jakoś dziwnie. Potem obok mnie usiadł chłopak który się spóźnił, nie było już miejsc. Nauczyciel przedstawił nam wszystkie ważne sprawy typu plan lekcji i tak dalej. Później poszłam na spotkanie klubu do którego mnie zapisali rodzice.
#2
Stanęłam w drzwiach sali numer dwadzieścia dwa. Była dalej od innych klas, drzwi zniszczone,numerek ledwo się na nich trzymał, pchnęła je ruchem ręki, a te skrzypnęł tylko i otworzyły się na oścież. Siedziało tam wiele osób, kilkoro widziała już na rozpoczęciu. Weszła do sali, wszyscy na nią patrzyli, oprócz jednego chłopaka, który nie oderwał swojego wzroku od gumowej opaski na ręce. W porównaniu do większości tych smutasów, tylko Margot była uśmiechnięta. Nie wyglądała jak reszta tych depresyjnych ludzików tułających się po sali. Jeden chłopak uśmiechał się do mnie, wyglądał na całkiem miłego, blondyn, niebieskie oczy, po prostu ideał, pewnie lecą na niego wszystkie laski, prócz tych które wiedzą, że coś z nim nie tak. Usiadłam pomiędzy nim, a dziewczyną w kucykach. Nie dwóch, czy trzech, ewentualnie tysiącu jak afroamerykanki na przykłąd, miała jakieś piętnaście warkoczy, opadały jej na ramiona, miała bardzo długie włosy, była podobna do chłopaka który siedział po mojej drugiej stronie.
- Nie wyglądasz na chorą. - Zaczął chłopak. - Jestem Leonardo. Ta dziewczyna obok ciebie to moja siostra, jednakże mniej przystojna, w porównaniu do mnie. A ty... - Nie skończył, bo do klasy weszły dwie nauczycielki i dziewczyna, chyba z mojej klasy, znałam ją. Wieczna królowa gimnazjum, starsza ode mnie o rok.
- Widzisz tą nauczycielkę z czarnymi włosami ? - Spytał Leonardo. - To przez tą głupią szmatę, ja, moja siostra Suzy, Vicky, oraz Kevin. Vicky to ta co weszła, a Kevin to ten co sie gapi w opaskę na ręce. A wracając, nie wyglądasz na chorą. Co z tobą nie tak ? - Dużo mówił. Lubię to.
- Zabiłam kogoś, uznano mnie za niepoczytalną, ale zgodzono się na moje przebywanie normalnie w szkole.
- Grubo, tak jak Kevin. Zabił jakiegoś faceta, był pijany chyba, lub naćpany, nie ważne, borderek, nasz jedyny borderek.
- Borderek ?
- Według Wikipedii to osobowość chwiejna typu bordeline.
- To teraz macie dwóch.
- Ty też ? Myślałem, że ty tu tylko za morderstwo.
- Borderka, morderca, trochę masochistka, chyba tyle.
- Na pewno nie anorektyczka. - Powiedział mierząc mnie wzrokiem.
- Eh, no tak.
- Nie wkurzasz się ? - Zapytał ze zdziwnieniem. - Miałem na myśli ten pozytywny aspekt. - Powiedział, patrząc na tył mojego krzesła. - Nie przeszkadza ci to ?
- Czemu by miało, ukrywanie się w dużym T-shirt'cie pozwala ukrycie brzucha. Nie wkurza mnie, to. Czemu by miało ?
- A jak ktoś się patrzy na eh... walory estetyczne ?
- Zabronię ? Jak zabronię, to się będzie powtarzać, nie dbam o to, nie wyjadę ci teraz z tekstem, typu ..liczy się wnętrze", czy coś, ale umówmy się, wygląd jest też ważny, mimo, że nikt się nie przyzna.
- I ty masz depresję ?
- Stwierdzoną, ja jej nie czuję. Jestem też ekstrawertykiem, no i introwertykiem też. Balansuje pomiędzy.
- Nie przeszkadzam ? - Przerwała nam nauczycielka, nie ta co uziemiła kilka osób w zeszłym roku, ta druga. - Miło, że się dogadujesz z panem... Leonardem. Lepiej znajdź kogoś bardziej wartościowego do towarzystwa. - Potem podeszła do Kevina i coś do niego mówiła.
- O co jej chodziło ?
- Ćpię, sprowadzam na złą drogę. Ćpający borderek to Kevin, ja jestem tylko ćpający, tylko Leonardo, mistrz podrywu.
- Jakie masz schorzenia ?
- Nie rozróżniam często tego co się dzieję na serio, a co nie. Dlatego żadko gram w gry, nie oglądam dużo filmów, staram się zapominać sny.
- Ile to trwa ?
- Nie wiem, bardzo mnie to krępuje, nikt nie wie o czym mówię, więc potem stojąca obok mnie Suzy zawsze tłumaczy, że jeszcze jestem trochę na haju.
- Oh.
- Nie brałaś ?
- Nie.
- Czemu ? Nie chcesz ?
#3
- Nie kuś jej. - Powiedział Kevin.
- Dlaczego ? Ty zrobiłbyś to lepiej ? - Odpowiedział Leonardo, po czym podszedł do Kevina i strzelił mu z jego opaski w rękę. - Czy może się boisz, że znowu ktoś zginie ?
- Pysk. - Powiedziała Suzy do swojego brata. - Zatkaj się, nie chcemy powtarzać tego wszystkiego.
- O co chodzi ? - Spytałam Suzy.
- Kevin nikogo nie zabił ani nic... tylko... Była taka dziewczyna i strasznie chciała narkotyki, alkohol, jak jakaś ćpunka ! Pewnego dnia Kevin ją zaprosił do swojego garażu, gdzie wszyscy celebrowaliśmy dostęp do dóbr zielonych roślinek. Ona nie nadążała, w końcu wzięła coś, czego nie sprawdzała, bo Kevin powiedział, że przesadza. Zginęła.
Odsunęłam się delikatnie od Kevina. Spojrzał na mnie smutno, potem odwrócił wzrok.
- Jej opaska. Nosi ją obok swojej, namalowany napis złotym flamastrem ,,BORDER KING", oraz ,,BORDER QUEEN". Powiedziała przed wzięciem narkotyków, że nigdy nie była bordeline, tylko go wrabiała, bo się w nim zakochała. Rzuciła w niego opaską i potem to wzięła...
Musiałam zakryć usta ręką, żeby nie krzyknąć.
- Uważaj. Jesteś podobna do Daphne. Dodatkowo, ty jesteś prawdziwą bordeline, lepiej mu o tym nie mów.
- Suzy, głośniej mów, bo nie dosłyszałem. - Powiedział Kevin patrząc na mnie gniewnie. - Po za tym, to może Margot wybierze te dobre narkotyki.
Spotkanie trwało krótko, mówiliśmy o naszych problemach. Leonardo cały czas na mnie patrzył. Czułam się niekomfortowo. Po skończonym spotkaniu wyszłam z sali jako ostatnia. Czekałam, by mieć pewność, że Kevin będzie daleko. Podeszłam do swojej bluzy, którą położyłam na parapecie. Gdy szukałam telefonu, natrafiłam na coś gumowego. Gdy wyciągnęłam to z kieszonki, zaniemówiłam. Była to owa opaska. Napis ,,BORDELINE QUEEN" był trochę rozmazany. Założyłam ją na rękę i ubrałam bluzę. Wyszłam z sali, kierowałąm swoje kroki do wyjścia. Po drodze oglądałam rysunki na ścianach. Były szpetne. Przy jednym się zatrzymałam. Był cały czarny. Tylko w rogu pisało BQ&BK. Złoty flamaster. Wiem czyje to dzieło. Gdy się odwróciłam, stał tam Kevin.
- Była wszystkim. Potem mnie okłamała. Tęsknię za szmatą. Nie wróci, była taka prawdziwa. Raz ją pocałowałem. Trzy minuty przed jej zgonem. Nienawdze jej i siebie.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz