"Deadline" Violence ZAKOŃCZONE


Oto krótkie notatki z mojego dziennika. Ale zaraz ! Nie przedstawiłam się wam jeszcze !
Mam na imię Hidden, przez wiele lat myślałam, że wszystko, co istnieje jest dobre. Byłam głupia. Teraz uciekam od siebie samej, nie chce ufać nikomu, bo albo on mnie zrani, albo ja jego. To będzie mój deadline...

Wspomnienie numer 1
Miałam 10 lat, znalazłam na jakimś serwisie wizerunek Hello Kitty. Miała zakrwawione ręce, a w dłoni trzymała żyletkę. To było straszne. Mnóstwo razy zapisywałam tego typu obrazki na komputerze. Po roku, gdy znalazłam to na laptopie, usunęłam to. Uważałam, że to dziwne.

Wspomnienie numer 2
Byłam w drugiej klasie podstawówki. Jest to krótka notatka. Jakiś chłopak, z którym się kolegowałam, zakochał się we mnie. I tyle. Chodziłam z nim, ale w końcu kontakt się zerwał. I koniec historii.

Wspomnienie numer 3
Byłam w podstawówce, podobał mi się taki chłopak, chyba przez dwa lata. Miał na imię Martin i nie interesował się mną niż zbytnio. Pewnego dnia poprosiłam Carin, by mu powiedziała. Powiedział, że też mnie lubi. Chodziłam z nim przez kilka miesięcy. Nawet raz chciał mnie pocałować. Na feriach zimowych byłam u babci. Napisał mi smsa, że podoba mu się jakaś dziewczyna i mnie rzucił. Powiedziałam o tym mamie. Przytuliła mnie. Było mi smutno. Jednak szybko się pozbierałam. Zaczął mnie ignorować. Staliśmy się wrogami. Do końca podstawówki, żaden chłopak mnie nie lubił, wszyscy mnie hejtowali. Byłam pośmiewiskiem w męskim gronie. Podobał mi się jeszcze starszy chłopak, ale szybko odpuściłam, bo nie widziałam się za długo.

Wspomnienie numer 4
Największa zdrada w moim życiu. Dotychczas podobał mi się tylko kolega na koloni, ale tuż po niej wszytsko się skończyło. Jeszcze był tam jakiś lovelas, ale no cóż... Koleżance się też podobał, ale obu nas nie lubił, więc wszystko było okej. Chcę opowiedzieć największą zdradę w moim życiu. To nie będzie historia o dziewczynie, która jest w liceum, i chłopak umawia się za plecami z inną. NIE. To było coś, co odbiło się na mojej psychice. Mianowicie, miałam dobrą koleżankę. Pewnego dnia, tak po prostu mi powiedziała, że podoba jej się chłopak, który mnie dopiero co rzucił. Jak się późnej okazało, rzucił mnie dla niej ! Powiedziała mi jednak, że się przyjaźnimy i NIGDY nie będzie z nim, bo chyba już nie jesteśmy koleżankami, tylko czymś więcej. Powiedziłam jej, że tak, że teraz śmiało mogę powiedzieć że to przyjaźń. Oszukała mnie. Uznała, że jeśli go pocałuje, to wszystko wróci do normy. Nie wróciło, bo to było kłamstwo. Kilka dni później powiedział, że mnie nienawidzi, a okazało się, że zrobiła wszystko specjalnie. Na wspólnej kolonii powiedziała, że spiknie mnie z takim chłopakiem, ale wszystko rozwalała. Miałam jej dość. Obiecałam sobie, że NIGDY jej nie zaufam. Mimo to, chodziłam z nią do szkoły. Wiele razy gadałyśmy. Taka gadka szmatka. Jednak on chciał wrócić, chociaż w sumie trudno stwierdzić, bo po egzaminach starszych klas, nasza relacja trochę się urwała. Kolega męczy mnie, że podoba mi się Gabe z innej szkoły. To co prawda prawda :P, ale się wypieram. Póki co unikam mojego byłego, ale Andrew i tak ciągle do mnie pisze, no dobra, czasem. TYLKO jak coś chce. Nie wiem co czuje. Wiem tyle, że Maria, czyli moja była przyjaciółka, oraz Andrew są głównymi powodami, do pewnej smutnej decyzji. Jest wiele innych powodów, do jej podjęcia, ale ta dwójka... Pchają mnie całą sobą do ucieczki z tego życia....

Wspomnienie numer 5
Nie pamiętam tego wydarzenia. Stałam przy oknie, taka wolna, taka silna, pozostawiłam mojego byłego, chcąc zapomnieć, na widok tej szmaty dalej przewraca mi się w żołądku. Nie wiem jak chcę to zrobić. Byli ze mną moi koledzy, wśród nich ten wybrany. Spytałam ich, jakie zdanie najlepiej ich opisuje, gadali coś o grach. Jednak nikt nie spytał o moje. Potem pamiętam, że siedzieliśmy na trawie i gadaliśmy. Po kilku minutach rozmowy, mój kolega był skupiony, spytał mnie, jakie było moje zdanie. Odpowiedziałam, że "co z tego ?". Chłopcy wydali się zdziwieni. Zaczęłam wymieniać.
Co z tego, że nie mogę patrzeć na tą szmatę,
co z tego, że nigdy się chyba nie zakocham,
co z tego, że czasem chcę sypać radością garściami, a czasem chcę po prostu umrzeć ?
co z tego, że... - spojrzałam na niego - bardzo mi się podobasz od ponad roku,
co z tego, że i tak mnie olejesz
co z tego, że się nienawidzę
co z tego, że czuję się jak przedmiot
co z tego, że mój były chyba chcę się ze mną znowu pojednać
co z tego, że nie ważne jak tego nie chcę, to i tak ranię ludzi,
co z tego, że nie mogę pomóc koledze się we mnie odkochać ?
co z tego, że jestem żałosna, co pewnie teraz myślicie
co z tego, że może mnie wcale nie lubicie, ale chodzimy razem na pole bo podobam się osobie naprzeciwko, ale nie tej obok mnie.
- Po prostu jesteś spoko, jesteś sympatyczna, oraz nie dajesz sobą pomiatać, jak po tobie równo jadę, mówię, że cię nienawidzę, to i tak odbierasz to żartem i mi oddajesz, po prostu równo się lejemy, ale nikt nie kończy w łzach. Nie nienawidzę cię, i - zatkał uszy osobie której ja się podobam - serio też mi się podobasz, ale za mało się znamy. - Po tych słowach złapał mnie za rękę.
Nagle wszystko stanęło w płomieniach, a ja zrozumiałam, że nie jestem na trawie, tylko w szkolnej łazience, na szybie napisałam okropne rzeczy o tej szmacie co mnie oszukała, o wszystkich. napisałam to markerem permanentnym. Zrozumiałam, że nie trzymam jego ręki, tylko paczkę z tabletkami na uspokojenie które kupiłam wczoraj. Wszystko było snem, pamiętam tylko jak całe opakowanie zaczęło reagować w moim ciele, do łazienki weszła moja przyjaciółka, która wpadła w panikę, miała ze sobą problemy, słyszałam jak krzyczy "to ja miałam umrzeć pierwsza, byłaś tka szczęśliwa, Hidden nie zostawiaj mnie !". Za nią weszła ta idiotka, której nienawidziłam. Czytała napisy na ścianie, pisało tam wszystko co o niej wiem. Że wszystkich wykorzystuje, że jej rodzice traktują ją jak księżniczkę, a ona ich jak śmieci, że mnie skrzywdziła, że jest puszczalska, wypisałam wszystko co jest prawdą, moje ostatnie słowa brzmiały "Teraz to cię udupiłam, Vicky, powiedz mu, że mi się podobał, i zrób to co tu piszę" Podałam jej kartkę, po czym umarłam. Przynajmniej tak myślałąm, wszystko było czarne. Jednak nie jeste tak źle, okazało się, że jestem duchem ! Mogę wszystko obserwować, są tu fajne zajęcia. Nie tęsknię, widzę ich wsyztskich, szczęśliwych. Widzę ich przyszłość. Tą szmatę zamknęli w poprawczaku. Wyszły na jaw jej groźby do mnie, wszyscy się jej bali, była załamana, ale się nie zabiła, nie dostała się do wymarzonej szkoły. Mój deadline był zemstą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz