Ten dzień, nie zaczął się najlepiej. Zresztą cały zeszły miesiąc taki był. Po incydencie z moim głównym zresztą, udziałem, nie rozstaje się z moją przyboczną obstawą. W sumie.. to pilnują mi tylko drzwi bo nie wychodzę z pokoju.
"No cóż, kiedyś trzeba się z tym pogodzić i zaakceptować to, kim się jest." - tak , łatwo mówić. Mam zaakceptować to, że niosę śmierć? No po moim trupie.
Po kolejnych godzinach rozmyślania, jaka to ja biedna i cholernie, dosłownie zabójcza, w końcu wstałam z łóżka. Ubrałam to co miałam pod ręką - glany, zakolanówki, koronkową sukienkę i skórzaną kurtkę. Oczywiście czerń jak zawsze pasuje z moimi blado fioletowymi włosami i fiołkowymi oczami. Ale czy dzisiaj tak jest? - sama już nie wiem.
Wyszłam z pokoju i wraz ze swoja strażą powędrowałam do głównego korytarza. To tu trafiają wszystkie nowo nabyte dusze, gdzie dalej są sortowane według ich skanu zanieczyszczenia. Zanieczyszczenia? No tak, chodzi tu o to, jak postępowałeś za życia - czy byłeś bucem, czy też prawiakiem może cie to wtedy nie ochodziło - ale tu, teraz owszem. Żyjesz w luksusie lub charujesz w kopalnii no.. chyba, że cie wykupią białopiórzy, ale nie licz na to.
W trakcie kolejnych moich rozmyślań zaciekawiła mnie jedna ciekawa duszyczka, a raczej ciało bo ten człowiek był "żywy". Gdybym należała do ludzi rozsąsnych, a tak nie jest, nie zawracałabym sobie głowy i olała to dziwne zjawisko, ale że należą do osób skrajnie ciekawskich, kazałam go tu ściągnąć.
- Gdzie ja jestem?! Co tu robię?!
- A skąd mam wiedzieć, co ty tu robisz? Powinieneś być martwy jak oni - wskazałam głową na nowe nabytki żniwiarzy i znowu skupiłam swój wzrok na nim. - Ale żyjesz i to mnie zaciekawiło.
- Co?! Przecież... Jak to "jak oni", o co tu chodzi?!
- Już ci mówiłam, skąd mam to wiedzieć? Do Trumu - czyli tej części podziemi - trafiają duszę zmarłych... ewentualnie zabitych, ale co to za różnica?
- Ale... - po jego twarzy rozpoznałam, że oswaja się z tym szybciej niż powinien... ciekawy okaz. - Jakie "ale"? Jako, że mam dobry humor i raczej, podkreślam "raczej" nie każę cię zabić podpowiem jak się stąd wydostać - popatrzył na mnie z nadzieją w oczach.. "heh.. jakie to żałosne." - Jest jedno jedyne wyjście.
- J-jakie? - odpowiedział jąkając się. "Hm.. rzeczywiście szybko się oswoił.." Kąciki moich ust po raz pierwszy od dawna drgnęły w lekkim uśmiechu.
- Odkupienie przez białopiórych łajdaków, ale nie łudź się... to się nigdy nie stanie.
- Uhm.. kiedy.. - "jak na zimowy sen szybko się obudził, muszę to przyznać"
- Ojcze, co się stało, że obudziłeś się tak wcześnie?
- Obudziła mnie pewna anomalia - spojrzał na człowieka i powrócił wzrokiem do mnie. - Ten człowiek był światkiem zbrodni, popełnionej na naszym pobratymcu.
- Co masz na myśli? Że złamali jedną z świętych zasad kodeksu ras? - popatrzyłam na niego zaskoczona. - Czy to oznacza, że..
- To oznacza, że białopiórzy chcą nas sprowokować. Córko, naszym priorytetem jest utrzymanie tego człowieka przy życiu i to TY dopilnujesz tego, aż to rozwiązania tego całego absurdu. - spojrzałam na "światka koronnego" i zwróciłam się z powrotem do ojca.
- Wiedzą co potrafię? Dlatego ja?
- I dlatego to tobie powierzam to zadanie.
Strony
- Strona główna
- O nas
- Violence "Gwiazda rocka za pół miliona" ZAKOŃCZONE
- "4.13.-2" Violence ZAKOŃCZONE
- "Nie chcę Cię pamiętać" Violence ZAKOŃĆZONE
- "Fanfiction Mroczne Umysły" Violence ZAKOŃCZONE
- "Córka Alfy" America
- "Mafia" Celaena ZAKOŃCZONE
- "Przysięga" Cealena
- "Deadline" Violence ZAKOŃCZONE
- "Drogi Pamiętniku..." Cealena
- Invisible "City of the dead feelings"
- Violence "Really Monster High"
środa, 21 września 2016
"Zakazany znak" #1 (Caleana)
środa, 14 września 2016
(Violence) PART2 "Really Monster High"
#2
Stanęłam w drzwiach sali numer dwadzieścia dwa. Była dalej od innych klas, drzwi zniszczone,numerek ledwo się na nich trzymał, pchnęła je ruchem ręki, a te skrzypnęł tylko i otworzyły się na oścież. Siedziało tam wiele osób, kilkoro widziała już na rozpoczęciu. Weszła do sali, wszyscy na nią patrzyli, oprócz jednego chłopaka, który nie oderwał swojego wzroku od gumowej opaski na ręce. W porównaniu do większości tych smutasów, tylko Margot była uśmiechnięta. Nie wyglądała jak reszta tych depresyjnych ludzików tułających się po sali. Jeden chłopak uśmiechał się do mnie, wyglądał na całkiem miłego, blondyn, niebieskie oczy, po prostu ideał, pewnie lecą na niego wszystkie laski, prócz tych które wiedzą, że coś z nim nie tak. Usiadłam pomiędzy nim, a dziewczyną w kucykach. Nie dwóch, czy trzech, ewentualnie tysiącu jak afroamerykanki na przykłąd, miała jakieś piętnaście warkoczy, opadały jej na ramiona, miała bardzo długie włosy, była podobna do chłopaka który siedział po mojej drugiej stronie.
- Nie wyglądasz na chorą. - Zaczął chłopak. - Jestem Leonardo. Ta dziewczyna obok ciebie to moja siostra, jednakże mniej przystojna, w porównaniu do mnie. A ty... - Nie skończył, bo do klasy weszły dwie nauczycielki i dziewczyna, chyba z mojej klasy, znałam ją. Wieczna królowa gimnazjum, starsza ode mnie o rok.
- Widzisz tą nauczycielkę z czarnymi włosami ? - Spytał Leonardo. - To przez tą głupią szmatę, ja, moja siostra Suzy, Vicky, oraz Kevin. Vicky to ta co weszła, a Kevin to ten co sie gapi w opaskę na ręce. A wracając, nie wyglądasz na chorą. Co z tobą nie tak ? - Dużo mówił. Lubię to.
- Zabiłam kogoś, uznano mnie za niepoczytalną, ale zgodzono się na moje przebywanie normalnie w szkole.
- Grubo, tak jak Kevin. Zabił jakiegoś faceta, był pijany chyba, lub naćpany, nie ważne, borderek, nasz jedyny borderek.
- Borderek ?
- Według Wikipedii to osobowość chwiejna typu bordeline.
- To teraz macie dwóch.
- Ty też ? Myślałem, że ty tu tylko za morderstwo.
- Borderka, morderca, trochę masochistka, chyba tyle.
- Na pewno nie anorektyczka. - Powiedział mierząc mnie wzrokiem.
- Eh, no tak.
- Nie wkurzasz się ? - Zapytał ze zdziwnieniem. - Miałem na myśli ten pozytywny aspekt. - Powiedział, patrząc na tył mojego krzesła. - Nie przeszkadza ci to ?
- Czemu by miało, ukrywanie się w dużym T-shirt'cie pozwala ukrycie brzucha. Nie wkurza mnie, to. Czemu by miało ?
- A jak ktoś się patrzy na eh... walory estetyczne ?
- Zabronię ? Jak zabronię, to się będzie powtarzać, nie dbam o to, nie wyjadę ci teraz z tekstem, typu ..liczy się wnętrze", czy coś, ale umówmy się, wygląd jest też ważny, mimo, że nikt się nie przyzna.
- I ty masz depresję ?
- Stwierdzoną, ja jej nie czuję. Jestem też ekstrawertykiem, no i introwertykiem też. Balansuje pomiędzy.
- Nie przeszkadzam ? - Przerwała nam nauczycielka, nie ta co uziemiła kilka osób w zeszłym roku, ta druga. - Miło, że się dogadujesz z panem... Leonardem. Lepiej znajdź kogoś bardziej wartościowego do towarzystwa. - Potem podeszła do Kevina i coś do niego mówiła.
- O co jej chodziło ?
- Ćpię, sprowadzam na złą drogę. Ćpający borderek to Kevin, ja jestem tylko ćpający, tylko Leonardo, mistrz podrywu.
- Jakie masz schorzenia ?
- Nie rozróżniam często tego co się dzieję na serio, a co nie. Dlatego żadko gram w gry, nie oglądam dużo filmów, staram się zapominać sny.
- Ile to trwa ?
- Nie wiem, bardzo mnie to krępuje, nikt nie wie o czym mówię, więc potem stojąca obok mnie Suzy zawsze tłumaczy, że jeszcze jestem trochę na haju.
- Oh.
- Nie brałaś ?
- Nie.
- Czemu ? Nie chcesz ?
sobota, 10 września 2016
"Zakazany znak" Prolog (Caleana)
Z ludźmi bywa tak, że czasami nie wiedzą co robią. Tak było w przypadku moich rodziców. Urodziłam się kilka minut po moim bracie bliźniaku, ja byłam zdrowa - on nie.
Rodzice zawsze chcieli mieć syna, nie córkę. Ale czemu się dziwić? Uzgodnili więc, że zawrzą pakt. I zrobili to. Ceną za życie mojego brata było.. moje. W tym dniu - dniu naszych 4 urodzin zniknęłam z ich życia - na zawsze. Tam, w moim "nowym" domu byłam traktowana jak mała księżniczka. Raz na 5 lat na moim ciele powstawały nieznane mi znaki. Powastwały aż do moich 18 urodzin. W tym dniu moje życie przewróciło się do góry nogami drugi raz. Mianowicie... pakt został wypełniony w pełni... w moje 18 urodziny stałam się prawdziwą księżniczką - księżniczką podziemi. Mój ojczym (bo nie wiedzieć czemu zajmował się mną) okazał się cesarzem podziemnego królestwa, a mnie wychował na doskonałą zabójczynię, przywódczynię i godną następczynią cesarskiego tronu. Ale.. mało mnie to obchodziło jakiej jestem rangi. Spytałam go raz do czego słóżą znaki na moim ciele. Odpowiedział tak jak nigdy:
" - W swoim czasie dowiemy się moja mała księżniczko. W swoim czasie...
- Ale dlaczego? Nie możesz mi powiedzieć?
- Nie. Bo sam nie wiem. A teraz wybacz, mam ważną sprawę do załatwienia.
- Tato... czemu nie mogę wyjść na powierzchnie..
- Bo tak chce, koniec pytań żuczku.
- Ale..
- Powiedziałem koniec!
- Um..
- Wiesz, dlaczego.
- Wiem.. bo jeżeli go spotkam umrę.
- No właśnie, a ja nie chce Cię stracić mój mały żuczku...
- Wiem, dobrze zostanę.."
Lecz tego dnia złamał zakaz, wyszlam na powieszchnię i wtedy.. przekonałam się co oznaczają te znaki, co robią, do czego służą...
Wrócilam do domu z płaczem i przerażeniem. Zakazane znaki. To cala ja. To mój kodeks :
- Przeklęta... zakazana.. niosąca śmierć.. nie godna pokochania.