W poprzednich kawałkach wprowadziłam drobne edycje.
#2
Stanęłam w drzwiach sali numer dwadzieścia dwa. Była dalej od innych klas, drzwi zniszczone,numerek ledwo się na nich trzymał, pchnęła je ruchem ręki, a te skrzypnęł tylko i otworzyły się na oścież. Siedziało tam wiele osób, kilkoro widziała już na rozpoczęciu. Weszła do sali, wszyscy na nią patrzyli, oprócz jednego chłopaka, który nie oderwał swojego wzroku od gumowej opaski na ręce. W porównaniu do większości tych smutasów, tylko Margot była uśmiechnięta. Nie wyglądała jak reszta tych depresyjnych ludzików tułających się po sali. Jeden chłopak uśmiechał się do mnie, wyglądał na całkiem miłego, blondyn, niebieskie oczy, po prostu ideał, pewnie lecą na niego wszystkie laski, prócz tych które wiedzą, że coś z nim nie tak. Usiadłam pomiędzy nim, a dziewczyną w kucykach. Nie dwóch, czy trzech, ewentualnie tysiącu jak afroamerykanki na przykłąd, miała jakieś piętnaście warkoczy, opadały jej na ramiona, miała bardzo długie włosy, była podobna do chłopaka który siedział po mojej drugiej stronie.
- Nie wyglądasz na chorą. - Zaczął chłopak. - Jestem Leonardo. Ta dziewczyna obok ciebie to moja siostra, jednakże mniej przystojna, w porównaniu do mnie. A ty... - Nie skończył, bo do klasy weszły dwie nauczycielki i dziewczyna, chyba z mojej klasy, znałam ją. Wieczna królowa gimnazjum, starsza ode mnie o rok.
- Widzisz tą nauczycielkę z czarnymi włosami ? - Spytał Leonardo. - To przez tą głupią szmatę, ja, moja siostra Suzy, Vicky, oraz Kevin. Vicky to ta co weszła, a Kevin to ten co sie gapi w opaskę na ręce. A wracając, nie wyglądasz na chorą. Co z tobą nie tak ? - Dużo mówił. Lubię to.
- Zabiłam kogoś, uznano mnie za niepoczytalną, ale zgodzono się na moje przebywanie normalnie w szkole.
- Grubo, tak jak Kevin. Zabił jakiegoś faceta, był pijany chyba, lub naćpany, nie ważne, borderek, nasz jedyny borderek.
- Borderek ?
- Według Wikipedii to osobowość chwiejna typu bordeline.
- To teraz macie dwóch.
- Ty też ? Myślałem, że ty tu tylko za morderstwo.
- Borderka, morderca, trochę masochistka, chyba tyle.
- Na pewno nie anorektyczka. - Powiedział mierząc mnie wzrokiem.
- Eh, no tak.
- Nie wkurzasz się ? - Zapytał ze zdziwnieniem. - Miałem na myśli ten pozytywny aspekt. - Powiedział, patrząc na tył mojego krzesła. - Nie przeszkadza ci to ?
- Czemu by miało, ukrywanie się w dużym T-shirt'cie pozwala ukrycie brzucha. Nie wkurza mnie, to. Czemu by miało ?
- A jak ktoś się patrzy na eh... walory estetyczne ?
- Zabronię ? Jak zabronię, to się będzie powtarzać, nie dbam o to, nie wyjadę ci teraz z tekstem, typu ..liczy się wnętrze", czy coś, ale umówmy się, wygląd jest też ważny, mimo, że nikt się nie przyzna.
- I ty masz depresję ?
- Stwierdzoną, ja jej nie czuję. Jestem też ekstrawertykiem, no i introwertykiem też. Balansuje pomiędzy.
- Nie przeszkadzam ? - Przerwała nam nauczycielka, nie ta co uziemiła kilka osób w zeszłym roku, ta druga. - Miło, że się dogadujesz z panem... Leonardem. Lepiej znajdź kogoś bardziej wartościowego do towarzystwa. - Potem podeszła do Kevina i coś do niego mówiła.
- O co jej chodziło ?
- Ćpię, sprowadzam na złą drogę. Ćpający borderek to Kevin, ja jestem tylko ćpający, tylko Leonardo, mistrz podrywu.
- Jakie masz schorzenia ?
- Nie rozróżniam często tego co się dzieję na serio, a co nie. Dlatego żadko gram w gry, nie oglądam dużo filmów, staram się zapominać sny.
- Ile to trwa ?
- Nie wiem, bardzo mnie to krępuje, nikt nie wie o czym mówię, więc potem stojąca obok mnie Suzy zawsze tłumaczy, że jeszcze jestem trochę na haju.
- Oh.
- Nie brałaś ?
- Nie.
- Czemu ? Nie chcesz ?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz