- Wiszę związany przez drzewo i patrzę na Twoje piersi?
Szybko uwolniłam go. Nadal byłam w szoku. Przez te parę lat urósł jeszcze bardziej i ku mojemu zdziwieniu przypakował. Włosy miał skrócone - lecz grzywka nadal dodawała mu uroku. Ale najbardziej zaskoczyła mnie twarz. Zmienił się, a przynajmniej tak mi się zdawało. Dotknęłam jego twarzy nadal zszokowana.
* * * *
Jej ręce były tak delikatne jak zawsze, oczy pozostały tak samo inteligentne, bystre i spostrzegawcze. Włosy jej urosły i to bardzo - co dodało jej jeszcze większej urody , była piękna. Schudła, co bardzo mnie zmartwiło ale w końcu ją znalazłem. Muszę ją sprowadzić spowrotem do zamku.
Zapadła długa cisza. W końcu odezwałem się pierwszy.
- Szukałem Cię.
- Dlaczego? Nie potrzebnie, wróciła bym po załatwieniu swoich spraw.
- Nie wróciłabyś.
Odwróciła wzrok. Miałem rację.
- Mój ojciec potrzebuje... ja Cie potrzebuje.
- Tak, a niby po co?
Nagle jej wzrok skupił się na na moich ustach.
- Wróć ze mną, do domu.
- Nie.. jeszcze nie mogę.
- Proszę..
- Zrozum, jeszcze nie teraz.
Odwróciła się i poszła spowrotem , a ja za nią. W jej chatce stanąłem w wejściu.
- Co robisz?
- Zostaje z Tobą, żebyś szybciej wróciła do domu.
Westchnęła , a ja rozgiściłem się u niej na dobre. Dobre 3 miesiące, do dnia gdy przyszedł ten gnojek...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz