środa, 20 lipca 2016

(Violence) KONIEC "4.13.-2"

#11
Wstałam rano. O weile wcześniej niż powinnam. Szybko się przygotowałam do wyjścia, rak, żeby on jeszcze spał. Wymknęłam się z domu. Pobiegłam co sił w nogach do lasu. Muszę znaleźć ten kwiat. Jeśli nie teraz to jutro, ale muszę. Nie zniosę tego wszystkiego dłużej. Moja kondycja nie bardzo mi pozwala na takie szybkie bieganie prze godziny. Muszę znaleźć czerwoną roślinę. Szukam jej wszędzie. Duży, czerwony kwiat. Nigdzie go nie ma. W końcu docieram do muru. Nie wiem jak dlaeko jestem od domu, ale mam dużo czasu. Najwyżej się spóźnię jeśli się zgubię. Szłąm wzdłóż muru przez około 20 minut. Potem kluczyłam po lesie. Trochę się oddalałam od mieszkania Theodora, a trochę się przyliżałam. W końcu doszłam do miejsca gdzie się spotkaliśmy. Dotarłam do tej dziury w murze która jest tu od nie dawna załatana. Wyczerpana bieganiem zsuwam się na tą polanę, gdzie wpadłam na Teodora. Gdy usiadłam na trawie, położyłam się. Byłam bardzo zmcznona, nagle kosmyki moich włosów zaczęły się robić znowu różowo-czarne. Czyżby eliksir Sefira przestawał już działać ? Co ja teraz zrobię ? W tych różowych włosach jestem łatwym celem dla wszystkich, którzy szukają tu Satury. Może ta zmiana koloru świadczy, że gdzieś tu jest ten kwiat ? W końcu przebywanie w jego pobliżu sprawia, że niektóre cechy osób sprzed ery podziału na płci wracają, przestają być tłumione.
Wstałam. Szłąm przez polanę. Już miałam wyjść na górę, by wrócić do domu. Jednak zauważyłąm coś pod drzewem. To kwiat ! Inny niż reszta. Podobno muszę go spalić. Nie wzięłam zaopałek. Zerwałam roślinę i poszłąm w stronę domu. Póki nie jest spalony wciąż wszysyc są niezmienni. Wystarczy iskra. Powiem wam, że był bardzo twardy. Przez łodygę przepływają jakieś jasne iskierki. Płatki mają coś jak jakieś druty wewnątrz. Czyżby on na prawdę nie był magiczny ? Czy on serio jest tylko technologią ?
Po powrocie Teodor już na mnie czekał. Spytał gdzie byłam. Oh nie wyobrażacie sobie jak dumnie pokazałam mu roślinę. Popatrzył na mnie pytająco.
- To ten kwiat. Wystarczy go spalić.
- To urocze, ale to nie prawda.
- Prawda. Udowodnię ci to dzisiaj.
- Dzisiaj to pokażemy cię wszystkim.
- Co ?!
- Ubieraj tą sukienkę. Dzisiaj wszysyc się dowiedzą. Nie mówiłem ci, to ta niespodzianka. Teraz idź się przebrać.
Lekko zła o ten kwiat, weszłam do łazienki, zaberając po drodze ubrania. Gdy się przebrałam, wyszłam z łązienki.

Miała na sobie sukienkę z czarną górą i czerwonym, w kratę dołem. Do tego oczywiście trampki. Po chwili się zorientowałem, że nie odrywam od niej wzroku.
- Halo, Theo, idziemy ?
- Tak, tak.
Gdy dotarliśmy na miejsce, wszysyc się na nas patrzyli. Na scenę wyszli nasi władcy. Poprawka, nasz władca, ta baba, która tak na prawde tu żądzi jest u Satur.
- Zanim wam powiem, co jest najważbiejszwe w tym święcię, pragnę zaprosić tu dwie osoby, które mają wam wybiś z głowy marzenia o kobietach,
Przeszłą fala śmiechu, której on się spodziewał. Potem skinął na mnie głową. Pociągnąłem wybrankę mojego serca na środek.
- Jesteśmy Nepami. Zawsze chcieliśmy Satur. Oto przed wami 4.13.-2, jest to osoba z mojej lini wiekowej, jednak jest jedna różnica. Ona jest Saturą. To nie ma być pokazanie tego, że teraz będzie inaczej. To ma być dowód, że one zniszczą nas. Poróżnią nas. To ta oddzielność hamuje wojny. W końcu to przez Helenę, wybuchła wojna setki lat temu. To one nas zmuszają do pewnych czynów. Miłość jest zła. - Przy ostatnich słowach napłynęły mi łzy do oczu. Ona natomiast popatrzyła na mnie wściekła. Publiczność osłupiała.
- Skoro mnie tak nienawidzisz, to więcej się nie zobaczymy. - Powiedziała. Potem wyjęła z torebki kwiat. Miała w dłoni zapalniczkę. Podpaliła roślinę, poszły iskry, a ona wypuściła kwiat z ręki. Dowódca pchnął ją na ziemię z całej siły. Ja musiałem kłamać w słwach. Ale jeśli to ma się skońćzyć jej krzywdą to zaryzykuje. Rzuciłem się na tego faceta. Moi przyjaciele przybiegli mi pomóc. Gdy Alec uderzył go krzesłem, stracił przytomność. Alec krzyknął do mnie :
- Idź po nią.
Ledwo się trzymała, ten upadek z dwóch metrów na kamienie musiał boleć. Strzepywała żwir z pokrwawionych dłoni. Podszedł Cris i podał mi jakiś biały materiał. Pomogłem jej wstać i zabandarzowałem ręce.
- Czy to była prawda ?
- Nie, no co ty. Kazali mi.
- To dobrze.
Kwiat płonął dalej. Pocałowała mnie. Potem ją przytuliłem. Gdy kwait przygasał, nagle ziemia się zatrzęsła. Mur zaczął się walić. Druty które były wewnątrz spadły na ziemię pod wpływem grawitacji. Po drugiej stronie stały zdumione Satury.

Dwa lata później zapanował już końcowy spokój, bo tyle zajęło nam poznanie wszystkiego. Dopieo wtedy z probówek usunięto czynnik blokujący. Wszysycy zaczęli żyć jak kiedyś.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz