sobota, 16 lipca 2016

(Violence) Part8 "Gwiazda Rocka Za Pół Miliona"

8
- Okej, ale wiedz, że o tym nie zapomne tato.
Poszłam do siebie, przygotowałam wszystko na jutro, to znaczy, spakowałam się. Potem poszłam się umyć. Położyłam się do łóżka. Co ja najlepszego robię ? Adam to tak trochę mój chłopak, a teraz Cole... nie... nie dam rady, na serio. Co powiem jutro Adamowi ? Kocham go, ale Cole'a też. Może Vi mi coś doradzi.
Wstałam rano, jak zwykle zeszłam na śniadanie, potem przygotowałam się na górze. Ubrałam na siebie za duży t-shirt z logiem KoRn'u. Do tego czarne spodenki i białe Martensy. Wzięłam torbę i śniadanie, które przygotowała mi Helen. Później wyszłam z domu. Szłam na nogach. Po drodze spotkałam Vi.
- O czym tak gorączkowo rozmyślasz, że mi nawet cześć nie powiesz ?
- Mam problem.
- Powiedz, że chłopcy, no powiedz.
- Tak.
- Czyżbym miała rację, Cole ? Albo Cole ? A może Cole ?!
- Tak, brawo, miałaś rację. Na serio go lubię.
- I go wybierzesz.
- Dlaczego ? A Adam ?
- Dowiesz się w swoim czasie.
- Jakim czasie ?! To co mu powiem ? Słuchaj Adam, lubie cie i w ogóle, ale Vi mówi, że Cole jest fajniejszy, tak ci pasuje ?
- Po prostu trzymaj ich obu na dystans.
- Nie chcę nikogo ranić.
- D;atego im nie powiesz. W szkole siedzisz sobie z Adamem, a potem do domu i wpadasz w objęcia Cole'a.
- To jest łatwe tylko w teorii.
- To trzymaj się tej teorii, proste.
- No właśnie nie jest ! Jak widzę Adama, to widzę mojego bliźniaka, najlepszego pod słońcem, a Cole... żyjemy w innych galaktykach, on goni za biznesem z ojcem i całą tą dorosłością, a ja wolę zostać w moim lukrowym zamku i bawić się lalkami, w przenośni oczywiście.
- No mam nadzieję, ty i lukier ? No cóż, może by było, o ile zrobiono by dla ciebie czarny lukier.
- Jestem czarnym lukrem ? Dziękuje.
- Genisz ze mnie. O... patrz kto tam idzie.
- Kto ? Cameron ?
- No tak.
- No tak co ?
- Leci na ciebie.
- Że co ? Ja raczej odtrącam, w ogóle skąd ten pomysł ?
- Bo słyszałam jak gadał z Michaelem, że chciałby cię zabrać ze sobą i chłopakami na pole, a to wśród nich taki fejm.
- Pójdę.
- Co ?! Masz już swoich amorów !
- Cameron to kolega. Do tego Michael, Cam i ta całą banda to plebs, po za tym kiedyś z nimi byłam, i tak wolę jego kolegę, nie znasz.
- Jak ma na imię ?
- Charlie. Jest fajny ale zawsze mnie bije. Nie lubię ich kręgu, dopiero teraz zrozumiałam, że oni mnie nie lubią, to tylko Cameron.
- Oj tam oj tam, ale pójdziesz ? Serio ?
- Może. Nie wiem, jak zaprosi to spróbuję zadziałać czysto spontanicznie.
- Oby to ci wyszło na dobrze, nie tak jak spontan z Cole'm. - Zaczęła się śmiać.
- Do niczego nie doszło.
- Okej, okej, nic nie mówię. Ale już wiesz, czy on gra, czy tak na serio ?
- Trudno wyczuć, jeśli jest oszustem, to bardzo dobrym.
Potem przyszedł Adam. Może Vi ma rację. Na przerwie poznałam nową dziewczynę. Przyjechała z innego miasta. Od razu ją polubiłam. Cały dzień rozmawialiśmy we czwórkę. Po lekcjach wracałam z Vi.
- Teraz juz wiesz ?
- Nie rozumiem.
- Czemu musisz odpuścić Adamowi.
- Nie.
- Okej, wytłumaczę ci. Jesteście tacy sami, te same upodobania, i powiedz, czy gdybyś była chłopcem, umówiłabyś się z Sally ?
- Pomijając, że znam ją od dzisiaj, to tak.
- No widzisz, miej oko na Adama. Zacznij nawet z nim chodzić, zobaczysz, czekaj zadzwonię.
Stałyśmy pod drzewem, przyszedł Adam, podszedł do mnie i spytał.
- Zostaniesz moją dziewczyną ?
- Tak.
Potem mnie przytulił. Kocham go, jednak Vi nie ma racji, może Cole to nie moja liga, za dużo różnic, nie pasujemy do siebie. Jednak z praktyki już wiem, że myslę tak będąc przy Adamie, przy Cole'u, będę myśleć inaczej.
Cole pojechał gdzieś z ojcem. Cały tydzień byłam dziewczyną Adama, Cameron się wycofał, w końcu nie odbije Adamowi dziewczyny. Vi się myliła. Sally jest okej, Vi jej nie lubi, podobno jest fałszywa, ja i Adam ją lubimy, ciekawe kiedy zacznę robić się zazdrosna ?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz