WENDY
- Wendy chodź, musimy porozmawiać. - Powiedział Gabe.
- Co chcesz mi jeszcze powiedzieć ?! Bardziej zniszczyć mi życie ?
- Spokojnie Wendy, jak nie chcesz gadać, to okej, chcę cię tylko przeprosić. Jesteś moją siostrą, nie pamiętasz twoich seriali ? Na nasze, to by było, że jesteśmy rodzeństwem z przypadku, ale przyjaciółmi z wyboru.
- Kłóciłabym się, czy chcesz być moim bratem.
- Chcę !
- Ostatnio dałeś mi dowód na coś innego.
- Siostra...
- Wynocha, nie rozumiesz, jesteś kimś więcej lub mniej niż bratem ! To jest chore, jeszcze mi powiedz, że cię pociągam, że mnie kochasz w sposób niewłaściwy. Jesteś chory, może nawet bardziej niż ja, a najgorsze jest to, że ja cię kocham, ale jesteś moim bratem i nic tego nie zmieni !
GABE
Odchodzę. Zaczynam rozumieć Wendy, żyła podobnie, czuła się tak jak ja teraz. Odrzucona przez kogoś. O czym ja gadam ?! W sumie ją kocham, nie, tak, nie wiem. Jest moją siostrą. Co ja mam z nią zrobić ? Czy ona mnie też kocha, czy się wypiera ? Traktuje Gavina jak swojego chłopaka, ale nie sądze, by robiła to na serio. Mam wrażenie, że próbuje mnie tylko zdenerwować. Po szkole jedliśmy obiad z ojcem. Nie było to nic dobrego. Tata zapytał o co chodzi. Żadne z nas się nie odezwało. Zaczął się złościć.
- Tato, nie chcesz tego wiedzieć, po za tym sobie damy radę, Wendy jest na mnie zła, bo coś zrobiłem.
- Coś ?! Czy to, że mój własny brat postanowił mnie pocałować, a co lepsze powiedział o tym na głos przy wszystkich, czy to jest okej ?!
- Że co ?! Moje dzieci. Będzie z tego skandal !
- Tato, spokojnie...
- Nie ! Jedyny powód mojej złości to fakt, że ktoś się o tym dowie i zniszczy mi reputacje.
- Nie jesteś zły, że ją pocałowałem ?
- Nie.
- Czemu ?
- Nie chcecie wiedzieć.
- Chcę. - Powiedziała Wendy. - Tato, przysługa.
Spojrzała na niego jakimś innym wzrokiem, nie rozumiałem.
- Synku, tylko dlatego, że pozwoliłem ci jechać, obiecałem jej przysługę. Dobrze Wendy.
Podeszłą do niego, powiedział jej coś na ucho. Ona zamarła. Nie dokończyła z nami obiadu. Wzieła talerz, a potem poszła do pokoju. Słyszałem głośne wrzaski, płacz, przekleństwa, których nie powstydziłby się jakiś lump z piwem.
- Tato, ona tak często ? Nie reagujesz ?
- To jej życie, po tym jak wyjechałeś załamałą się, a ja dałem jej wolną rękę, tym bardziej co zrobiła wasza... - ostatnie słowo mocno podkreślił, jakby coś było nie tak - matka, ona już jest inna. Teraz, gdy dowiedziałą się... nie wiem co zrobi, ale proszę dbaj o nią, żeby nie zrobiła jakiegoś głupstwa.
- Wiesz o jej okaleczaniu się ?
- Nie mówiła, ale tak.
Poszedłem do pokoju. Wendy siedziała na łóżku. Całą we łzach. Na ziemi leżały kartki, z dużymi napisami "nie chcę Cię pamiętać".
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz