piątek, 10 czerwca 2016

(Violence) Part8 "4.13.-2"


#8
Obudziłem się w jakimś pomieszczeniu. Śmierdziało tu metalem, krwią i czymś jeszcze, byłem przywiązany do krzesła. Spojrzałem przed siebie. Siedziała tu kobieta, a za nią stał mężczyzna. Nie byli to byle jacy ludzie. Można by nazwać ich prezydentami naszego świata.
- Nic wam nie powiem. - Powiedziałem.
- To ją zabijemy.
- Wszystko powiem.
- Nie jest ci obojętna, prawda ?
- Co masz na myśli ?
- Zwracaj się do mnie pani.
- Nie. - Mężczyzna podszedł do mnie, uderzył mnie w twarz i wrócił na swoje miejsce.
- Zależy ci na niej, dlatego musimy współpracować. Chcemy zrobić z was początek czegoś nowego. Jednak nie daję gwarancji, że przeżyjecie. Chcemy pokazać was wszystkim, konsekwencje będą złe, zazdrość, samotność, złości, przemoc. Macie być lekcją.
- A jak się nie zgodzę ?
- Śmierć.
- Możecie mnie zabić.
- Najpierw zrobimy to z nią na twoich oczach, by cię ukarać za nie płacenie.
- Czyli podkablowali ?
- Jeśli tak to nazywasz.
- Dobrze, co mam zrobić ?
- Nic, powiedz, że cię wypuścili, zacznij z nią łazić wszędzie. Skontaktujemy się z tobą dwa dni przed Świętem Słońca. W ten dzień was pokażemy, nie możesz nikomu o tym powiedzieć, jasne ?
- Tak.
Potem mężczyzna podszedł do mnie. Uderzył mnie czymś i straciłem przytomność.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz