czwartek, 2 czerwca 2016

(Violence) Part5 "Gwiazda rozka za pół miliona"

5
Jeśli mam być szczera, to ostatnio jestem trochę niemrawa. Cały czas mam wrażenie, że coś jest nie tak. W szkole chciałabym być blisko Adama, ale boję się o Mavena. Boję się porozmawiać z ojcem. Dzisiaj rano do szkoły odwiózł mnie Cole. Powiedział, że wbrew moim zakazom chętnie poszedłby ze mną gdzieś we dwoje. Było to złe wobec Adama... Jednak mój ojciec nigdy się nie zgodzi. Gdy jechałam z nim autem spytał o nasze wyjście.
- A gdzie chcesz iść ?
- O, Wendy czyżbyś była zainteresowana ? Słyszę coś innego w twoim głosie.
- Skończ i odpowiedz mi na pytanie, zanim się rozmyślę
- No dobrze, może miałem propozycje, że może ty masz jakiś lepszy pomysł, bo nie wiem, czy ty chciałabyś iść do takich miejsc jak ja.
- No okej, po prostu może pójdziemy do mnie, zamówimy pizzę i obejrzymy jakiś film ?
- Brzmi idealnie, a mogę mieć do ciebie pytanie ?
- Pewnie.
- Czy ja ci się podobam ?
- Zapytałabym o to samo.
- Ale ja byłem pierwszy.
- Ale to ja muszę cię lubić, a nie ty mnie.
- Ja cię bardzo lubię.
- Czemu ?
- Bo jesteś moim marzeniem.
- Tandetne.
- Nie o to mi chodziło, bo zawsze chciałem żyć tak jak ty, fascynujesz mnie, zazdroszczę ci tej wolności. Ja jestem trzymany na smyczy, ty jesteś w stu procentach wolna.
- Nie zgadzam się z tobą.
- Co ? Czemu ?
- Bo muszę być z kimś z was.
- A nie chcesz ?
- Nie wiem, jak mam być już szczera to podobasz mi się ty, trochę Mav o raz jego brat.
- Jego brat ?
- Tak, chodzimy do jednej klasy. Ale dobra, idę, zatrzymaj się tutaj.
- Dobrze, to kiedy się widzimy ?
- Jutro ?
- Dobra. Pa, osiemnasta.
- Pa.
Wysiadając z auta powiedziałam, że ta rozmowa podniosła go w rankingu. Poszłam prosto do Vi. Stała obok Adama. Przywitałam się z nią zwykłym "cześć", jednak gdy spojrzałam na Adama, odwróciłam wzrok i przygryzłam wargę. Spojrzał na mnie, spuścił ramiona i przewrócił oczami.
- Jezu, Way, nie udawaj.
- Po pierwsze, o co ci chodzi ? A po drugie, czemu nazwałeś mnie Way ?
- Po drugie, bo jesteś Way to love.
- Po to twoje drugie, to brzmi tandetnie,  a to pierwsze ?
- To pierwsze nie jest takie tandetne.
Vi spojrzała na mnie zdziwiona. Adam pociągnął mnie za rękę i pocałował.
- Co tu się wydarzyło ? - Spytała Vi.
- Mam właśnie problem, sory Adam, ale to babskie sprawy.
Pociągnęłam ją za sobą.
- Ciągnie mnie do Cole'a.
- Że co ? To bardzo źle ?
- Nie, to fatalnie, ja się zmieniam ! Zaczynam zwracać uwagę na niego, oraz na swój wygląd.
- Może w końcu zaczniesz się ubierać bardziej jak laska...
- Zamknij mordę ! On ma na mnie zły wpływ, ale przyznaję, że jest słodki.
- A Mav ?
- E tam.
- A Adam ?
- Kocham go od dawna. Ale alternatywa musi być, ojciec się nie zgodzi, a Cole jest uroczy.
- Uwaga, alarm alarm Wendy mówi słowo "uroczy" i to w kontekście kogoś i czegoś oprócz Adama.
- Fajnie wiedzieć, że jestem uroczy kotek. - Wtrącił Adam pojawiając się za moimi plecami.
- Nie jestem kotkiem, ani nic takiego, nawet nie chodzimy ze sobą. - Odparłam.
- Dlatego ja uważam, że Cole'a należy wyeliminować.
- A ja uważam, że Wendy zaczyna na nim zależeć, a jutro idzie z nim na randkę !
Adam uśmiechnął się tylko, wyjął swoje rzeczy z szafki i poszedł w stronę sali lekcyjnej.
- Myślisz, że jest zazdrosny ? - Spytała mnie Vi, wyciągając swoje rzeczy.
- Na bank, a ja mam zamiar jutro się przekonać, czy ma ku temu powód. To głupie, że podoba mi się Cole, ale prawie jestem z Adamem, i nie wiem czy to fair wobec nich obu.
- Wendy, powiedz Cole'owi jak wygląda sprawa, koniec tematu, nie ma co gdybać. Po prostu z oboma się przyjaźnij, nic więcej, przez jakiś czas i zobaczysz.
- Jesteś moim bogiem Vi. Zazdroszczę facetowi który z tobą będzie.
- No wiesz, jak ci nie wyjdzie z nimi to zostaniemy lesbijkami.
- Chyba coś brałaś.
- Tylko multiwitaminę.
Ten dzień pociągnęłam już tak jak rano. Śmiejąc się z przyjaciółmi, będąc ciągle z chłopakiem którego dobrze znam.
- Boję się.
- Czego ? - Spytał Adam, gdy na długiej przerwie Vi "gdzieś zniknęła".
- Jutro zaczyna się koszmar. Znaczy jak będę siedzieć jutro z Cole'm, to będę pewnie szczęśliwa. Jednak uważam, że brak możliwości pocałowania cię na dzień dobry, że przymus traktowania was na równi... jak ja to rozwiąże ? Co jeśli nie będę mogła z tobą być ? Mój ojciec powiedział, że wasz ojciec to cytuje "idiota który nie ma własnych pomysłów, a jego wnuki będą przeklęte", ale olewając go... czy ty... na serio coś do mnie czujesz ?
- Powaliło cię ?! Ja cię kocham ponad życie ! Tyle lat przyjaźni, myślałem, że to tylko przyjaźń, oraz, że ty mnie tylko lubisz.
- Kocham cię, a teraz trzeba się zwijać.
Usiadłam na ziemi, próbując wstać Adam podłożył mi nogę, więc wylądowałam na jego kolanach. Zaczął się śmiać. Potem poszliśmy na następne lekcje. Ze szkoły wracaliśmy we trójkę. Odprowadzili mnie pod drzwi. Vi powiedziała tylko "do jutra" i poszła w swoją stronę. Adam spojrzał na mnie smutno. Staliśmy pod drzwiami mojego domu. Pociągnęłam nosem. Mimo, że jutro rano znowu się zobaczymy, to nic nie będzie takie samo. Najchętniej teraz walnęłabym poduszką o twarz i płakała, teraz tylko popłynęła jedna łza.
- Sory, że wyglądam tak żałośnie.
- Nie wyglądasz żałośnie, jesteś zawsze śliczna. A teraz trzeba się chyba pożegnać.
- Racja, do jutra Adam.
- Do jutra Wendy.
Pocałował mnie. Ostatni może już raz. Było to jednak inne, takie niezwykłe. Jedną rękę trzymałam na drzwiach do mojego domu. Nagle nie trzymałam już na nich ręki. Adam trzymał mnie w talii. Gdy mnie puścił, patrzył na mnie, a raczej jakoś wyżej. Był cały czerwony, gdy się odwróciłam, mój ojciec stał w drzwiach.
- Wynocha mi stąd dzieciaku, nie widzę cię tutaj więcej pomiocie szczura.
- Dzień dobry prosze pana, ja już idę.
Ojciec walnął mi wykład, na co odparłam, że go nienawidzę, że jestem skazana na taki los i na Cole'a (co nie jest aż takie okropne), że nie chcę tak żyć i nie będzie za mnie decydował. Przy kolacji powiedziałąm tylko, że jutro będzie u mnie Cole. Nie protestował, nie odzywał się. Następny dzień był okropny. Ubrałam się do szkoły w czarną sukienkę z białą koronką. Vi powiedziała, że wyglądam niesamowicie, Adam się nie odzywał. W domu nie gadałam z ojcem, czekałam tylko na Cole'a. Gdy już traciłam nadzieję, że ten dzień będzie okej, nagle stało się to...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz