#5
WENDY
Nie wierzę ! Nie mogę mu powiedzieć, nie chce sama o tym wiedzieć. Po co pytałam tatę ?! Nienawidze go, siebie, brata.. nie wiem kogo ! Jestem tak cholernie zła i smutna i wszystko na raz, po co jeszcze Gabe tu przyszedł ? Mógłby się raz a dobrze ode mnie odwalić ! Nie miał problemu z zostawieniem mnie rok temu, niech teraz łąskawie wróci do swojego lukrowego świata.
- Wynocha !
- Wendy, to też mój pokój.
- Mam to w dupie, mimo, że jestem zła na ojca, to nie sprawia to, że ciebie mniej nienawidzę.
- Czemu ty tak wszystkich nienawidzisz.
- Nie wszystkich.
- No tak, przecież Gavin to twój bohater, wiesz, tylko niekochani nienawidzą.
- No to dobrze wiedzieć, że jestem niekochana, tym lepiej dla was wszystkich.
- Nie o to mi chodziło Wendy.
Próbował mnie przytulić, wyrwałam się, próbowałąm wyjść z pokoju, złapał mnie za rękę. Spodziewał się mojej uchylności, jednak pchnęłam go, upadł na ziemię, ciągnąc mnie za sobą.
- Wendy uspokój się.
- Nigdy.
- Jak nie chcesz po dobroci, to nie.
Próbowałam wstać jakieś cztery razy, za każdym łapał mnie za rękę lub nogę i upadałam na ziemię. Najwidoczniej miał już dość mojego zachowania. Złapał mnie za obie ręce. Trzymał mnie tak, żebym nie mogła uciec, wyglądało to bardzo dziwnie. Byłam na niego wściekła. W sumie nie wiem czemu, to nie jego wina. To wina mojego ojca, że nie wiedziałąm wcześniej. Nie nienawidze go, ja go kocham, to mój brat... nie. Kocham go, żałuję, że w tedy mnie zostawił.
- Wendy co się dzieje, uspokój się.
- Nie ! Wal się.
- Nie takim tonem.
- Mam to w dupie, puszczaj mnie.
- Nie, o ile się nie uspokoisz.
Szarpnęłam się jak najmocniej. Puścił mnie wbrew jego woli, nie uciekłam. Powoli wstałam i poszłąm do łazienki. Siedziałąm tam do kolacji. Gdy miałam iść na kolację, otworzyłam drzwi, wzięłam koszulę z długim rękawem i się przebrałam. Łazienka wyglądała okropnie. Wyszłam z niej zamykając drzwi na klamkę. Mój brat siedizał na łóżku.
- Matka wiedziała, że się kaleczysz ?
- Tak, jak się dowiedziałą, to przestałam, najgorsze było to, że mi nie ufała, zrobiłam to dwa razy, a ona codziennie mnie sprawdzała, nie mogłam zrobić nic. Nie mogłam pisać opowiadania, oglądać filmów w domu. Na każdym kroku podejrzewała mnie o cięcie się czy coś z samobójstwem. Nie rozumiałą, że tego nie robię. Zaczynałam wariować. Myślałam, że nie wytrzymam dłużej w tym domu.
- Ale przeżyłaś.
- Ale czy to lepiej ?
- Zatkaj się.
- Gratuluję bracisz.... Gabe, raz powiedziałeś coś na miejscu.
- Czyżbyś wyżekałą się naszego spokrewieństwa ?
- Tak... Wyżekam się.
- W końcu ci przejdzie, jak nazwiesz mnie bratem, to oznacza, że się złamałaś.
- Nie złamię się.
Poszliśmy na dół. Zjadłąm niewiele. Nie odzywałam się do ojca.
GABE
Gdy poszedłem się myć, wchodząc do łazienki, słyszałem jak Wendy wychodzi szybko z pokoju i idzie na strych, usłyszałem to skrzypnięcie schodów. Zrozumiałem, czemu tam idzie, dopiero gdy zapaliłem światło w łazience. Umywalka miała plamy, czerwone plamy, to samo na ręczniku. Szybko się umyłem. Wyszedłem jak najszybciej. Poszedłem na strych. Wyglądał inaczej niż zapamiętałem. Wendy urządziła sobie tutaj niezłe siedzisko, było tu ciemno, ale dostrzegłem ją leżącą na podłodze. Była przykryta kocem. Leżała już w piżamie, tak jakby miała tu spać całą noc. Nikt by jej nie znalazł, nie poszłaby do szkoły. Wziąłem ją na ręce i zaniosłem do jej łóżka. Mam nadzieję, że jutro mi wszystko wytłumaczy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz