piątek, 13 maja 2016

(Caleana) "Mafia" #7

  Dzisiaj przenieśliśmy się do pałacu. Służący przenieśli moje rzeczy, a ja podreptałam za Solii do mojego pokoju. Cieszyłam się bardzo, że wracamy tutaj. Po drodze zauważyłam Sebastiana.
- Solii zaraz do Ciebie dołącze.
Popatrzyła na mnie i uśmiechnęła się.
- Dobrze, ale wróć o normalnej porze.
- Okey, okay. Sebastian!
Zawołałam, a on odwrócił się w moją stronę z uśmiechem i podszedł.
- Dzień dobry ciapo.
- Dzień dobry .
Uśmiechnęłam się i pokazałam ławkę za drzewami. Była to ławka, gdzie zawsze wieczorem siedziałam z mamą, a ona opowiadała mi niezliczone bajki i baśnie. Dawno tu nie byłam.
- Jak się masz?
Spytał.
- Dobrze, już lepiej. A Ty?
- Szczerze. Fatalnie. Ojciec się na mnie wydarł. Za to trzy dni temu wiesz..
- Przepraszam, moja wina.
- Nie no nie żartuj. Warto było.
Zaśmiałam się.
- Wiesz.. zastanawiam się po co to wszystko? Dlaczego nagle ujawnił moje istnienie światu. Dlaczego zorganizował ten głupi turniej?
- Sam się nad tym zastanawiam. Ale gdyby nie to nigdy byśmy się nie spotkali.się. 
- Co racja to racja.Nadal nie odpowiedziałeś na pytanie. Skąd kolczyki?
Zaśmiał się i popatrzył na mnie tymi swoimi oczami. Ledwo się powstrzymałam by nie zatonąć w nich całkowicie.
- Okres buntu, i tak dla szpanu.
- Ja mam tatułaż.
Popatrzył na mnie ze zdziwieniem .
- Niby gdzie?
Uśmiechnęłam się.
- W swoim czasie Sebastianie.
- Ty czwana lisico.
Zaśmiałam się .
- Muszę już iść.
- Nie!
Złapalam go za rękę kiedy wstawał i upadłam na niego. Leżalam na nim na ziemi.
- Ha ha no i co teraz ciapku?
- Ja ci dam ciapku!
Uderzałam go w pierś, a on śmiał się.
I tak minęło całe przed południe.
Dopiero potem miało się okazać , że popełniłam błąd.

Wieczorem noga przestała boleć na tyle, że chodzilam bez kul.
Wzięłam więc prysznic i ubralam się w cieplejsze ubrania. Wyszłam z pokoju i zobaczyłam Carlosa. Uśmiechnęlam się do niego , a on spojrzał na mnie groźnie. podszedł do mnie , a ja byłam zaskoczona jego zachowaniem.
- Luize..
- O co chodzi, dlaczego jesteś taki wściekły?
- Jeszcze się pytasz? Rozmawialaś z jakimś kurduplem.
- Ten "kurdupel" ma imię. To po pierwsze. Po drugie nie masz prawa mi rozkazywać z kim i kiedy mogę się spotykać i rozmawiać. A po trzecie to tylko znajomy.
- Pff.. znajomy? Nie widzisz jak Cie podrywa? Żałosne.
- Żałosny jesteś Ty kontrolując mnie na każdym kroku. A może jesteś zazdrosny o to, że jest zbliżony wiekiem do mnie?
Uderzył pięścią w ścianę i popatrzył na mnie groźnie. Przestraszyłam się go.
- Nasza rozmowa nie ma dalej sensu. Nie chce Cię widzieć.
Powiedziałam po części wściekła, że Carlos to taki zarozumiały dupek. 
On zakląnł pod nosem i poszedł do siebie. Ja szybkim krokiem poszlam do ogrodu. Na ławce niedaleko altanki różanej spał on. Sebastian.
Był skąpo ubrany więc zdjęłam swoją ulubioną bluzę i przykrylam go.
Poszłam spowrotem do pokoju.
Popatrzylam na kalendarz.
Jutro zaczyna się turniej, jutro moje życie zamieni się w koszmar. Ale ja mam pewien AS w rękawie.
I już jutro zaczne po mału go ujawniać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz