Zdziwiłam się. Z wierzchu nie byłam poruszona, ale wewnątrz toczyła się wojna. Nie wiem, czy to przez to, co powiedział, czy przez moje uczucia. Nie wiem co mam mu odpowiedzieć, darzę go uczuciem, ale... mam to w dupie, co się stanie, to się nie odstanie.
- Też cię kocham. - Wypaliłam, po czym odwróciła wzrok. - Wiesz, że to nie ma przeszłości ? Nigdy nikt się o tym nie dowie, nie możemy, pozostaje nam przebywanie tutaj.
- Mi to tam odpowiada. Więcej czasu dla nas.
- Nie bądź taki dowcipny, kiedyś trzeba będzie stąd wyjść. W końcu się domyślą, że jestem dziewczyną.
- Do tego czasu cieszmy się sobą. - Spojrzał na mnie z podejrzanym uśmieszkiem.
- Hej hej hej, spokojnie, teraz, to pasowałoby wyjść.
- No dobra, dobra, muszę się jeszcze zobaczyć z Sefirem, mam jego numer.
- Numer ?
- Aha, ty nie znasz się, no to u nas jest elektryczność bardziej rozwinięta, mamy coś takiego jak technologia, na przykład telefon, w który wklikujesz cyferki, a one dzwonią do jakiejś innej osoby.
- Aha, mniej więcej rozumiem. To ja idę się przebrać, a ty dzwoń.
Poszłam się ubrać, oraz ogarnąć. Ubrałam czarne spodnie z dziurami na kolanach, oraz mocno żółtą koszulę, która sięga mi prawie do kolan. Była jednak pewna zła sprawa, mianowicie, było widać mój stanik, a o ilę się nie mylę, to chłopaki ich nie noszą, zaklęłam, co usłyszał Theo, a potem spytał przez drzwi: "Czy coś się stało ?", odpowiedziałam: "T-o-o osobista sprawa". Wyszłam z łazienki, by poszukać czegoś innego. Schyliłam się do swojej torby, szukając czegoś, co mogłabym założyć pod spód, czegoś... czegoś czarnego ! Niestety jedyne co wygrzebałam, to top sportowy, uznałam, że i tak jest lepszy od mojego stanika. Poszłam się przebrać, potem odniosłam wszystko z powrotem do mojej torby. Gdy byłam gotowa, usiadłam na łóżku Theodora, który kończył rozmawiać, nie słyszałam, o czym rozmawiał, ale popatrzyła na mnie poważnym wzrokiem.
- Idziemy.
- Dokąd ?
- Sefir załatwił coś dla ciebie. Twoje włosy zbyt przyciągają uwagę.
- Nie zetnę ich !
- Spokojnie, ma coś z tych rzeczy, którymi nam geny mieszali, zmieni ci się kolor włosów.
- Okej, to idziemy.
Mimo wyjaśnienia mi planów, wydawał się bardzo niespokojny, wydawało mi się, że czegoś mi nie mówi. Myślałam, że mi się wydaje, ale jednak potwierdził moje obawy. Gdy wychodziłam pierwsza, złapał mnie za rękę, przyciągnął do siebie i przytulił, po kilku sekundach usłyszałam pociągnięcie nosem, potem poruszył jedną ręką, trzymał mnie chwilę, po czym puścił, miał szkliste oczy, jednak nie płakał, w końcu podobno chłopaki nie płaczą z byle głupot. Poszliśmy wzdłuż jego domu, zachowywał się dziwnie, Sefir stał pod drugim domem. Gdy stanęliśmy z nim twarzą w twarz spojrzał wymownie na Theodora. Wyciągnął fiolkę z kieszeni, po czym mi ją podał.
- Wypić.
Czemu go słuchaliśmy, nie znaliśmy go. Jakoś za bardzo poddaję się mojemu sercu. Mimo to, wypiłam zawartość. Spojrzałam w okno budynku pod którym staliśmy, w szybie nie było za wiele widać, ale moje włosy nie dzieliły się na dwa, przyjęły jednolity kolor. Jednak nie czarny, był jaśniejszy. Wzięłam kosmyk do ręki. Były w kolorze ciemnego blondu, z przemieszkami czarnego. Sefir spojrzał na mnie i rzekł:
- Możesz wychodzić tylko w nocy, oraz w wyjątkowych przypadkach w ciągu dnia. Jesteś pełnoletnia, masz już osiemnaście lat, więc nie muszę ci chyba przypominać, że różnisz sie od Nepów, więc twój ubiór powinien ukrywać jakiekolwiek różnice. Wchodzi w to zero makijażu, zero sukienek i pastelowych kolorów. Wszystko jasne ?
- Tak, ale o ile się nie mylę, to mam 16 lat.
- Nie, musicie tego nie pamiętać. Przez pierwsze dwa lata życia jesteście wszyscy trzymani w zamknięciu. Jesteście poddawani operacjom, które mają zabijać w was wszystko to, co jest istotne w relacjach między płciowych. Dziewczyny nie odczuwają uczucia miłości, to samo chłopcy, efektem są często pary dziewczyn z dziewczynami, oraz na odwrót. Pozostałych rzeczy chyba nie muszę wyjaśniać, prawda ? Więc te dwa lata są wymazywane, czasem tylko pojawiają się w snach, jednak są one jak najbardziej prawdziwe.
- To serio dziwne.
- Powiem ci coś S4.13.-2, chłopcy tak, czy siak domyślą się, kim jesteś, wszystko, co musi zostać utrzymane, to niewiedza kamer. Tylko tyle. Oraz unikaj facetów w różowych uniformach. Muszę ci N4.13.-2 powiedzieć, że twoje piętro w domu, to ludzie wtajemniczeni. wszystkie pokoje wiedzą, kim ona jest. Muszę dać wam radę. Radzę ukryć wasze relacje, bo wiem z pewnego źródła, ze są zbyt przyjazne, jeśli wiecie co mam na myśli. Z tylu tysięcy książek, oraz kronik, zapisów z dawnych lat, wiemy, że to prowadzi do zazdrości, a później może też do wielu złych sytuacji. Teraz możecie wrócić do domu.
Szliśmy w milczeniu. Theodor zaproponował mi coś.
- Dzisiaj, jak co tydzień mam z chłopakami schadzkę, będziemy gadać i tak dalej, wpadniesz ?
- Dobra, postaram się wpasować.
- Nie musisz, słyszałaś, że wiedzą.
- Nie to miałam na myśli.
- Jeśli nie to, to co ? - Spytał, nie patrzyłam na niego, szukała kamer, żadnej w pobliżu, musiały się znajdować w centrum.
- Mówię o... - pocałowałam go krótko.
- No chyba, że tak.
Poszliśmy na górę, zapukaliśmy do drzwi, otworzył nam wysoki blondyn w okularach, przewyższał Theodora o głowę.
- Zapraszam cię, Tom ci powiedział ? No dobra, cześć Charlie, musimy cię poznać. - Pociągnął nas za ręce do środka. Dobra, nie zniosę dłużej tych kamer na korytarzu, cześć Charlotte, jestem Alec, Theodor mógłby być moim bratem.
- To prawda, lubimy się chyba najbardziej.
- Ubliżasz nam. - Odezwał się szczupły chłopak siedzący na kanapie. - Jestem Cris, a pozostała trójka to Ethan, to ten mały, Alex to ten rudy w kącie. a osoba siedząca po moje lewej to River. Radzę uważać na Aleca, ponieważ często komplikuje nam życie.
Alec był przy nich jak drzewo przy liściach. Cris był chudy jak patyk, nie wiem jak trzymał się na nogach. River i Ethan byli bardzo niscy, River nosił okulary, a Ethan miał pusty wzrok, czy tacy sa wszyscy ? Każdy inny, u nas, każda jest prawie taka sama, oprócz mnie.
- Nie czuj się wyjątkowo. - Zaczął Alex. - Znamy kilka Satur.
- Ale wszystkie werbowane. Ona jest inna. - Alec przejrzał mnie wzrokiem od stóp do głów. - I to nie tylko mentalnie.
- O ojcze mój, jest grubsza od reszty, wygląda sto razy bardziej atrakcyjnie, wielkie mi rzeczy.
- No właśnie wielkie. - Powiedział Alec.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz