F.M.U.
"Nie wiem jak , nie wiem kiedy, nie wiem dlaczego. Ale to co wszyscy zwą omni ja nazywam " Wina Greya." Bałam się jak każdy, który tam trafiał .. ale nie do tego Thurmond, którego znają wszyscy. Ten obóz na powierzchni to tylko maska , przykrywka. Prawdziwy Thurmond znajduję się tam, pod ziemią. Regularne badania, eksperymenty i tak bez końca przez szesnaście lat. Szesnaście lat w zamknięciu bez żadnej bliskiej twarzy. Szesnaście lat straconego życia. Szesnaście lat z fałszywą mną."
Fałszywą mną? W zamknięciu? O co chodzi? Cholra jestem w ..
- Obozie?
Obudziłem się w drewnianym domu w lesie. Ku mojemu zdziwieniu nie miałem koszuli. Opatrzona rana po postrzale i założony opatrunek zaskoczyło mnie bardziej. Dopiero teraz bark zaczął cholernie boleć. Usłyszałem plusk wody, ciągły. Ustał. Chciałem wstać ale jakże strasznie uciążliwy ból nie pozwolił mi na to. Złapałem się za bark i nagle ujrzałem śliczną dziewczynę. W samym ręczniku, no świetnie jak chciała mnie podręczyć to jej się udało.
- Jak się czujesz? Boli bardzo? Spytała z troską.
-Przeżyje, kim jesteś?
Popatrzyła na mnie.
- Jedną z więźniów. Spokojnie, zaraz zmienię opatrunek. Nie patrz, proszę.
Odwróciłem się , a ona ubrała bieliznę, krótkie spodenki, podarte zakolanówki i top. Kiedy spinała swoje długie włosy zauważyłem znamię.
- Ładne nogi
Powiedziałem a ona odwórciła się przestraszona.
- Spokojnie tylko zerknąłem. Więc może powiesz jak się nazywasz? Zerknęła na mnie i wzięła jakąś maść , usiadła obok i zdjęła stary opatrunek. Syknąłem kiedy nałożyła maść na ranę.
- Wybacz
Zacisnąłem zdrową rękę w pięść, cholera zauważyła to.
- Nie musisz udawać twardziela, wiem jak to boli. Została postrzelona w wieku trzech lat a potem możesz się domyśleć.
Popatrzyłem na jej szyję.
- Z tąd to znamię?
Zawiązała bark świerzym bandarzem. - Emma.
Zaskoczyło mnie to.
- Co proszę?
Uśmiechnęła się i uderzyła mnie w zdrowy bark.
- Moje imię głuptasie.
Złapałem ją za rękę i pocałowałem.
- Piękne imię dla pięknej dziewczyny. Wstała najwyraźniej poderwowana tym, że to powiedziałem. Wróciła z drugiego pokoju z miską.
-Proszę musisz być głodny. Rzeczywiście byłem. Wziąłem od niej miskę i zacząłem jeść.
-Pyszne, co to?
- Jeżyny, maliny, jagody, wszystko ci zdrowe.
Zobaczyłem świerze siniaki na jej nadgarstkach.
- Kto Ci to zrobił?
Popatrzyła na mnie zabierając miskę i podając mi świerze ubrania.
- Nie patrz , proszę. Powiedziałem uśmiechając się pod nosem, kiedy zaczerpnęła głęboko powietrza i odwróciła się napięcie.
- Nie skomentujesz mnie?
Spytałem.
- Oglądałam Cię już przez dwa tygodnie.
Zamarłem.
- Przez.. dwa tygodnie? Muszę iść. Złapała mnie za rękę.
- Spokojnie. Musisz najpierw wyzdrowieć. Potem pójdziemy ich tropem.
Spojrzałem na nią. Była słodka i zdeterminowana.
- Niby jak?
Pobiegła do drugiego pokoju i wróciła z teczką pełną zapisków.
- Ukradłam jedmu z żołnierzy SSP krótko falówkę i poszerxyłam jej zasięg. Idą ich śladem, więc zanotowałam wszystkie miejsca. Od dwóch dni cisza. Jakby się rozpłynęli. Popatrzyłem na nią podejrzliwie ,pytająco.
- Chce wiedzieć coś więcej, ale najbardziej chce Ci podziękować.
- Podziękować? Za co? Przechiliła głowę i spojrzala na mnie pytająco.
- Za uratowanie mi życia.
Obudziłem się w nocy z krzykiem i przerażliwym bólem w barku. Zdjąłem koszule i zacząłem chodzić w kółko. Zaglądnalem do jej pokoju. Na szczęście jej nie obudzilem. Była pełnia, więc mogłem w końcu rozejrzeć się po domu. Jej pokój nie był zbyt duży . W prawym kącie znajdowała się biała szafa. Obok niej duży drewaniny stół z zapiskami i ziołami. Czy to ona robiła tę maść? Głupku przecież to oczywiste. Muszę jej podziękować. Ba małej komodzie obok łóżka zauważyłem zdjęcie. Była na nim ona i dwójka jakiś chłopców. Niestety tylko tyle zobaczyłem. Na łóżku spała ona. Spała na pościeli w samej bieliźnie. Czując, że zaraz zrobię coś głupiego wróciłem do siebie , wziąłwm koc i przykryłem ją. Nagle coś wymamrotała. Po cichu wyszedłem z jej królestwa do salonu. Usiadłem na kremowej sofie i spoglądałem na telewizor. Rozglądałem się po pokoju, wstałem, podeszłem do szafy i otworzyłem ją cicho. Zaskoczył mnie wybór ubrań. Wybrałem więc czerwoną koszule , czarne spodnie, bokserki i skarpetki.
O dziwo trafilem do łazienki za pierwszym razem. Była niewielka jak zresztą się spodziewałem. Na małym stoliku były czyste ręczniki. Na jednym znalazłem karteczkę z moim imieniem. Wziąłem ją i przeczytałem:
" W końcu musiłeś tu przyjść , gratuluję. Wątpię, że to przeczytasz ale jeśli to umyj się bo cuchniesz osiłku. Też Cię lubię klusko
~ Emma"
- Więc tak pogrywasz ślicznotko?
Uśmiechnąłem się pod nosem.
- Jutro rano się zemszczę.
Rozebrałem się i wziąłem długą kąpiel. Założylem bokserki i resztę ciuchów rzuciłem na podłogę w jej pokoju. Położyłem się obok niej. Spała jak kamień. Położyłem jej głowę na zdrowym ramieniu i jej rękę przesunąłem na moją pierś.
- Zobaczymy kto tu jest sprytniejszy. Prełko.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz