środa, 27 kwietnia 2016

(America) Rozdział : 2

Rozdział : 2

*Cris*
Poczekałem aż Emma wyjdzie z pokoju , przyłożyłem telefon do ucha . Miałem cholerną nadzieje że Morok nie będzie wściekły za to że  nie powiedziałem mu o moje córeczce z piekła rodem. Z Morokiem przyjaźnie się już dobre dwieście lat ,uratowałem go a on przemienił mnie w wilka przy tym ratując i mi życie. - Przepraszam za zachowanie mojej córki ale, ona jest nieokiełznanym żywiołem - powiedziawszy to Bran pyta mnie bez większego zainteresowanie - od kiedy ty masz córkę ?-  od kiedy ? No więc , niech no pomyśle... - Od sześciu miesięcy nie chciałem ci o tym mówić najpierw chciałem ją choć trochę utemperować tylko , że coś mi się nie udaje - stwierdziłem z bólem - Ile ma lat ? - bez zastanowienia mówię - Ma osiemnaście lat a wygląda jak by miała szesnaście , cała matka - chwila ciszy , Bran wie co się stało z Elizabeth , nagle przed oczami zobaczyłem jej ciało całe pokryte krwią w jej pięknych zielonych oczach zniknęła iskierka życia i już nigdy nie zobaczyłem jej uśmiechniętej, już nigdy nie mogłem przytulić swojej towarzyszki to wspomnienie uderzyło mnie jak dziesięcio kilowy młot . Z tych okrutnych wizji wyrwał mnie głos najsilniejszego wilka w Ameryce północnej - Dzwoniłeś do mnie mogę ci jakoś pomóc ?- no tak sprawa z wilkami - Na moim terenie grasuje obca grupa wilków rano znalazłem rozszarpane ciało turysty czułem zapach wilków, ale tak słaby że trzeba było kilka razy przejść teren aby cokolwiek wyczuć , Scott i Style przeszukali okolice zgubili trop koło mostu. Zawiadomiłem policje pozwolili mi obserwować jak sprawa się rozwija,  Bran jesteś mi potrzebny - cały czas zadręczałem się tą sprawą - Przyjadę do ciebie z chłopakami i Omegą - odetchnąłem z ulgą -Dzięki kiedy będziecie ? - Jutro - Super mam nadzieje że nie ma dużego syfu w rezydencji bo wstyd będzie niemiłosierny- Będę czekał , odbiorę was z lotniska a zmieniając temat czy pomógł byś mi utemperować moją córcię byłbym niemiłosiernie wdzięczny - W słuchawce usłyszałem śmiech Moroka - zobaczymy co da się zrobić - po odłożeniu słuchawki podszedłem do biurka i wyjąłem z szuflady zdjęcie mojej żony - Elizabeth i co ja mam z nią począć ?-

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz