niedziela, 24 kwietnia 2016

(Celaena) "Mafia" #5

Kiedy czytałam list, znowu, znowu i na okrągło wciąż nie dowierzałam temu co widzę. Jak mógł to zrobić?! Wybiegłam z pokoju i dobijałam się do pokoju Carlosa. Otworzył.
- Dlaczego mi nie powiedziałeś?! No dlaczego wytłumacz się! - wrzeszczałam na niego. Patrzył na mnie zaskoczony.
- O czym mówisz ? Luize.. czy ty -patrzył na mnie i zbliżał się do mnie. Nie! Nie pozwole mu na to!
- Nie zbliżaj się! Odpowiadaj! Ukartował to?! Kazał Ci się rżnąć z tą nałożnicą?! Odpowiadaj o co tu do cholery chodzi?!!! - nadal wrzeszczałam. Byłam wściekła. Patrzyłam. On usiadł. Popatrzył.
- He.. udaje. Że chce naprawić relacje z tobą. Chce abyś gdy nadejdzie czas, posłusznie wyszła za jego kandydata. Kazał mi Cię zranić, abym nie przeszkodził mu w planach. Luize..
- A to?! - pokazałam list -wytłu..
- Luize, zrozum że nie oddam Cię bez walki! Nie oddam Cię nikomu! Nie pozwole by ktoś Cię skrzywdził! Wiem, że to zrobiłem, ale cierpiałem bardziej niż ktokolwiek inny! Luize zrozum ja Cię kocham i chce byś była moja! Będę o Ciebie walczył, w turnieju o TWOJĄ RĘKĘ. - patrzyłam na niego z wielkimi oczyma. Podczas jego wybuchu zbliżył się znacznie do mnie. Był zbyt blisko. Odsunęlam się ale mnie złapał za nagarstek.
- Luize.. -pocałował mnie. A ja mu uległam.

  Obudzilam się rano w jego pokoju. Popatrzyłam na niego. Spał na podłodze. Wzięłam prysznic. Kiedy wyszłam zobaczyłam, że wstał i zakłada Świerza koszule.
- Wiem, że ojciec przeniósł mnie jak najdalej od Ciebie. Poprosiłaś go o to. Dlatego wzięłaś prysznic u mnie? Bo twój pokój jest 6 pięter niżej? -zerknął na mnie. I podał mi swój podkoszulek, który na niego był idealny, a dla mnie był jak sukienka . Wzięłam ją bez słowa i zamknęłan się w łazience. Zdięlam ręcznik i założyłam swoją wypraną bieliznę. Miał ich kilka. Kiedyś często zasypiałam  na jego ramieniu. Potem szybko brałam prysznic i biegłam do siebie. Teraz może to wydawać się , że jest on zboczony. Lecz on nie jest jak inni. Ubrałam jego podkoszulek i zakolanówki. Muspodrzucić mu parę ciuchów. - pomyślałam. Wyszłam a on robił pompki.
- Widzę, że dbasz o siebie. - wymamrotałam. Uśmiechnął się pod nosem.
- Skoro mam o Ciebie walczyć. Muszę chyba o siebie zadbać , prawda? - zaśmiałam się i usiadłam na jego plecach.
- W takim razie podnosimy poprzeczkę do lv hard.
- Kobieto ile ty ważysz ? - spytał, a ja prychnęlam.
- Wystarczająco dużo byś poległ  robiąc te pompki. - zaśmiał się i robił je dalej. Kiedy się podnosił jego łopatki pojawiały się. Dotknęłam ich delikatnie dłonią. Zadrżał.
- Czyżby mój dotyk Cię onieśmielał?- uśmiechnęłam się pod nosem złowieszczo. On prychnąl
- Chciałabyś.
-Chciałabym.

Ostatnim razem kiedy tak spędziłam z nim czas? Gdy miałam 6 lat a on 10.
Teraz mam 16 a on 20. Byłam już w swoim pokoju. I nagle pojawił się ojciec. Wiedziałam, że będę mieć kłopoty. Zamknęłam drzwi.
- Luize Elizabeth Jessico Carrwero, gdzie się podziewałaś? Mam nadzieję, że nie z tym śpieciem Carlosem.
- Dawanie Francisie Carrwero, dlaczego mnie oszukałeś? - po raz pierwszy od.. nigdy miałam go w garści. W swoich szponach. Miałam władzę.
- O czym mówisz , Lizzy? Ja chce tylko naprawić więz..
- Przestań i wynoś się. A jeszcze jedno - zatrzymałam go wściekłego w drzwiach. - Wyjdę za tego, którego pokocham. - trzasnął drzwiami , a ja uśmiechałam się z wielką satysfakcją.
Już za dwa dni moje życie zmieni się w ciągły stres, piekło. Bluza z krzyżem, spodenki, adidasy, zakolanówki, słuchawki. Już wiecie co robię. Biegam. Biegam i biegam. Z tą różnicą, że nie zatrzymałam się jak zawsze przy fontannie. Biegłam dalej. Taka jak codziennie. Ale.. jakby inna. Inna bo podjęłam decyzje. Decyzję, która zmieni moje życie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz