środa, 20 kwietnia 2016

(Violence) Part4 "4.13.-2"

Nagle, nad naszymi głowami przeleciały drony. Wrzeszczały słowa :"Dziura w murze". Dało nam to do zrozumienia, że Charlotte więcej nie wróci do domu. Chłopaki rzucili się za nimi, chcąc zdarzyć przejść pezez mur. Jednak ich starania były na darmo. Drony są za szybkie. Gdy doszli do dziury, ostatnie cegły wylądowały na dziurze, i położyli nowe lustra. Uznałem, że to fobra chwila, by niepostrzeżenie przejść do mojego domu. Weszliśmy do budynku, który znam od x lat. Charlotte bacznie wszystko obserwowała.
- Jakby co, to jesteś Charlie 4.13.-2 i jesteś z Arkos, jednej z najbiedniejszych wiosek w Nepii.  Co za tym idzie, nie miałaś zbyt zaawansowanej technologii u siebie. Do tego urodziłeś się z wadą włosów, wszyscy cię prześladowali, z powody twojego dziwnego wyglądu.
- Dobrze, a gdzie twój pokój.
Wskazałem na drzwi z cyframi 4.13.-2. Otworzyłem drzwi kluczem, i weszliśmy do środka. Pokazałem jej cały mój świat. Na brudnych ścianach, odpadała farba. Szafa mimo, że była mała, to moje rzeczy zajmowały tylko mały fragment tej szafy. Nie przywiązuje zbytnio wagi do ubioru. Obejrzała wszystkie pomieszczenia, po czym spytała.
- A gdzie ja śpię ?
- No nie mam żadnej dostawki, więc musisz ze mną. - Wskazałem na dwuosobowe łóżko. - Kiedyś mieszkałem z kolegą, więc kawałki łóżka były oddzielnie, ale jak się wyprowadził, to zespawałem i zszyłem wszystko razem.
- No okej. A pytanie, jaką macie tu walutę ?
- No płacimy w Nerach, a co ?
- Bomam wszystkie swoje pieniądze, i nie wiem co z tym zrobić, skoro tu jest inna waluta.
- Możesz je wymienić na czarnym rynku. Tam sprzedaje się wszystko, co związane z Saturami. Ile masz Signów ?
- Tak z 1400 Signów.
- No to grubo, dostaniesz cztery razy tyle.
- Skąd tutaj pozyskujecie rzeczy Satur ?
- Gdy jedzie furgonetka, to takie coś co przewozi rzeczy, ona przejeżdża przez Nepię, to często na nią się napada.
- Grubo. A jakiej pracy mogę tutaj się dorobić ?
- Takiej, jakiej nikt nie chce, czyli taka jak moja. Ścinanie liści i ich segregacja.
- Okej. Nie myślałeś nigdy o jakimś plakacie na ścianie, albo jakiejś farbie ?
- Nie mam do tego głowy.
Wyciągnęła coś z torby. Był to duży zwitek materiału, który przesiąkał farbą. Gdy rozłożyła to na środku pokoju, osłupiałem. Rysunek, który jej dałem, był teraz tutaj. Taki duży i kolorowy. - Niech to wyląduje na ścianie. - Zaproponowałem.
- Okej.
Zaczęła przykładać materiał do ściany, mówiła jakieś niezrozumiałe słowa. Po chwili, obrazek wyglądał, jakby był tu zawsze. Charlotte usiadła na moim łóżku, i podziwiała.
- Wiesz, u mnie w pokoju jest taki sam.
- Jaki był twój pokój.
- Batdzo podobny do twojego, tylko, że miałam rysunki poprzyklejane do ścian. I nad drzwiami miałam napis.
- A jaki napis ?
- Na serio chcesz wiedzieć ?
- Tak, a co ?
- Mam dość ukrywania smutku  pod warstwą usmiechu, czy śmierć nie jest prostrza od zwykłego oddechu ?
Nic nie odpowiedziałem. Nagle ktoś zapukał do drzwi.
- Schowaj się do łazienki. Szybko.
Otworzyłem drzwi. Stał tu mój kolega Jason. Bardzo interesował się Saturami. Przez ostatnie trzy lata próbował podkopać się pod murem, ake był i tak za głęboki.
- Siema, ktoś mówi, że masz współlokatora z Arkos. Chciałem go poznać.
- Okej. Charlie, chodź na chwilę. Pokazałem jej gestem, żeby podeszła. Stanęła obok mnie, i spojrzała na Jasona.
- Siema. Jestem Charlie. Z Arkos. Przeprowadziłem się tu. - Głos utrzymywała niższy niż zwykle, mówiła pół-zdaniami, jak typowy koleś.
- Oj Theodor, nie nabierzesz starego przyjaciela. Niezły z ciebie romantyk, ale żeby być gejem ? Serio ?
- To, że mieszkam z koleganic nie znaczy.
- Ale będziecie spać w jednym łóżku, prawda ?
- Tak. Nie. Znaczy... - Bałem się spojrzeć na Charlotte, byłem na pewno bardzo czerwony.
- Jaja se robię ! - Wrzasnął Jason. - Proszę mi mówić nie Jason, tylko Tom, bo tak jest ładniej.
- Zgadzam się. - Powiedziała Charlotte.
- Fajnie poznać Saturę.
- Przecież ja nie jestem... - Zaczęła Charlotte.
- Za dużo w tym siedzę. Różnisz się od mojego wyobrażenia, ale to raczej dobrze.
- Kiedy się zorientowałeś ? - Spytałem.
- Jak tylko ją zobaczyłem.
- Czyli z tym spaniem to robiłeś sobie totalne jaja !? - Zdenerwowałem się.
- Po pierwsze, to nie, bo spanie z dziewczyną to coś... dziwnego, a po za tym chyba jesteś ostatnio chory. Co chwilę robisz się czerwony, zachowujesz się w stosunku do mnie jakoś dziwnie dzisiaj. Może jesteś o nią zazdrosny ?
- W związku z kim mam być zazdrosny ? Z tobą ? Błagam. A teraz sory, ale mamy coś zaraz do załatwienia. - Zacząłem zamykać drzwi.
- Ta, jasne, ciekawe co tam macie do załatwienia.
Trzasnąłem drzwiami.
- Serio mamy coś do zrobienia. Charlotte, jest ktoś kogo musisz poznać. Tylko się przebiorę.
- Okej, ja też przy okazji.
Poszedłem do łazienki. Było ciepło, więc wybrałem spodnie do kolan, i czerwony T-shirt. Gdy wyszedłem z pokoju, przez ułamek sekundy widziałem, jak ubiera koszulkę Charlotte. Nosi coś pod bluzką. Czarne paski, czy coś. Zapytam o to tego faceta. Mam nadzieję, że go znajdziemy. Charlotte wyszła pierwsza. Miała na sobie czarne jeansy, oraz czarny T-shirt z logiem AC/DC. Włosy rozpuściła. Nie miała co z nimi zrobić. Zeszliśmy na dół, i ruszyliśmy w stronę biblioteki. Tajemniczy mężczyzna powinien być właśnie tam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz