Prolog
Jestem niebywale szczęśliwy dzisiejszego dnia. Dzisiaj powiem siostrze, że udało mi się dostać do rocznej szkoły muzycznej. Mieszkamy na zadupiu. Ona chcę być artystką, w sumie to nieźle jej idzie. Firma ojca jest bardzo kosztowna, udało mu się jej pomóc z jej pasją. Ale może od początku ? Mam na imię Gabe, moi rodzice pobrali się w sekrecie, oraz w sekrecie mama urodziła bliźniaki, ale mogła nas zobaczyć dopiero po tygodniu, bo miała chore oczy. Ojciec nienawidził zdjęć, nigdy nie było w domu nawet aparatu fotograficznego. Gdy mieliśmy roczek tata w końcu kupił aparat. Teraz jest prezesem światowej marki aparatów. Ale wracając do nas. Moja siostra ma na imię Wendy, ale mówię jej Vi, bo bardzo kojarzyła mi się w wieku 10 lat, z Vi z "League of legands". Była brutalna, w czynach i w słowach. Byliśmy określani mianem "idealnej parki". Ja nigdy nie miałem dziewczyny... nigdy nie widziałem świata poza Wendy, ona nie nie miała chłopaka, bo jak ktoś nieciekawy się przystawiał to miał do czynienia ze mną, wybijałem ich głupie pomysły jeden po drugim. W całej szkole było o nas słychać. Jak jedno było chore, to oboje siedzieliśmy w domu. Cały nasz rocznik był w tej samej szkole, i to przez wszytskie lata nauki, nawet w gimnazjum i liceum ci sami ludzie. Rodzice również trzymali nas razem. Dzisiaj mam 17 lat i niebywale się cieszę. Razem od 17 lat. Kocham ją najbardziej na świecie, na wszystkie szkolne bale chodziliśmy razem, nie tańczyłem z żadną dziewczyną oprócz niej, co wiele osób doprowadzało do szału. Uczyliśmy się dobrze. Nie mieliśmy nigdy żadnych problemów. Za tydzień koniec wakacji, ja wyprowadzam się do Nowego Jorku na roczne studia muzyczne. Tata powiedział, że zajmie się moją karierą, o ile skończę dobrą szkołę. Najlepsza była właśnie w Ameryce. Moja siostra namawiała mnie kiedyś do tej plastycznej, ale chciałem robić coś innego. Ona nie wie jeszcze o tym, że się dostałem, ona spędzi pięć lat na studiach, a ja tylko rok ! Możliwe, że potem nawet znajdę tam jakąś pracę !
Wstałem z łóżka i podszedłem do łóżka Wendy. Dotknąłem ją w ramię. Nie ruszała się. Gdy ją odkryłem, leżała w MOJEJ koszulce z Nirvany, nie ruszała się. Gdy zacząłem się niepokoić, mówiłem do niej - Wendy, Wendy. - Zero reakcji. - Mała Vi. - Nie ruszyła się, zmarszczyłem brwi, lecz wtem z niebywałą prędkością obróciła się do mnie z otwartymi oczami. Z zawadiackim uśmiechem na ustach przewróciła mnie i spadła z łózka na mnie i to specjalnie. Zaczęliśmy się śmiać, byliśmy podobni. Miałem szczęście. Byliśmy identyczni, może nie z twarzy, ale oboje mieliśmy włosy w kolorze ciemnego blondu oraz duże, zielone oczy.
- Vi ! Muszę ci powiedzieć coś mega, czekałem z tym do rana, bo jak tata mi powiedział, to już spałaś !
- Ciszej z tą mordą, o co chodzi ?
- Dostałem się do tej szkoły muzycznej w Nowym Jorku ! Świetnie prawda ?! Jutro wyjeżdżam, wracam za rok, więc musimy cały dzień spędzić razem, no jak zwykle, ale wiesz. - Napłynęły jej łzy do oczu. - Co się stało ? To źle ?!
- Nie ! To świetnie, mój zdolny brat. - Przytuliła mnie. - Muszę ci oddać tą koszulkę. - Zaśmiała się.
- Nie zobaczymy się przez rok ! Niech tu zostanie i ci o mnie przypomina.
- Nigdy bym o tobie nie zapomniała.
Cały dzisiejszy dzień był cudowny. Najpierw śniadanie całą rodziną, potem szybko się przygotowaliśmy i wyszliśmy na miasto. Wendy miała na sobie Niebieskie jeansowe spodenki i Białą bluzkę z napisem "CUTE" Była brokatowa, miała rękaw 3/4. Jej włosy jak zawsze były spięte w kucyka, a grzywka, któa była już trochę za długa opadała jej wesoło na policzki. Była piękna. Moi koledzy twierdzili, że to dziwne i śmierdzi kazirodztwem, co wprowadzało mnie w niemały gniew. Na ręce miała tatuaż z literą G w serduszku, ja miałem taki, ale w W. Były na lewej ręce mniej więcej w połowie drogi od łokcia do nadgarstka.
- Co mi się tak przyglądasz ? - Spytała Wendy.
- Tak po prostu, gdzie teraz idziemy ?
- Może nad rzekę ?
Cały dzień był cudowny. Obeszliśmy chyba cały kraj ! Poszliśmy na pizzę, na lody, Gdy doszliśmy pod dom, powiedziałem :
- I jak ostatni dzień ? Dobrze było ?
- Nie.
- Tylko jak ? Idealnie ? - Odpowiedź sama sunęła jej się na usta, uśmiechnęła się szeroko.
- Okropnie, nienawidzę cię, fajna mi kurde niespodzianka. Mówisz mi to dzień przed twoim odejściem. - Zaczęła płakać. Po raz pierwszy od 11 lat płakała. - Jak tak możesz ?
- Nie cieszysz się ?
- A ty byś się cieszył, jakbyś jutro miał stracić wszystko ?!
- Tylko na rok.
- W sumie masz rację, więc możesz już jechać, co to za różnica.
Więcej się do mnie nie odezwała. Pisałem do niej listy, ale nie odpisywała. Z tego co wiem od ojca, to każdy list jaki dostaje, otwiera, rzuca okiem, drze na kawałki i wysypuje przez następną gozinę przez okno, za każdym razem klnąc. Ale mimo to jest z nią okej, jednak gdy rozmawiałem z m nim raz przez telefon, to gdy mówił o niej, załamał mu się głos. Dowiedziałem się, że się rozwiedli z mamą tydzień przed moim powrotem, miała mnie o tym powiadomić siostra. Gdy tata jej kazał to przekazać miesiąc temu, powiedziała, że to zrobi, a gdy dostała list, z pretensjami ode mnie, czemu nie mówiła wcześniej, napisała tylko: "Widzisz, co za różnica ? Miesiąc, tydzień, czy dzień, Tobie to było bez różnicy." Za tydzień wracam, moja szkoła... nie wypaliła, stałem się troche metalem. Chodzę co prawda w trampkach i czarnych jeansach, to moja muzyka to tylko rock i metal. Moja siostra się nie zmienia. Niestety, gdy szukałem jej na Facebooku, to nie mogłem znaleźć, zablokowała mnie. Mam nadzieję, że mi wybaczy.
Jutro wracam. Dostałem sms'a, i to od niej ! Napisała "Wybaczę ci wszytko, gdy wrócisz. NA STAŁE."
Czytam i jest perfect ^^
OdpowiedzUsuńCzekam na next ;)
~Patty