Prolog
Boję się, moja misja jest bardzo ważna. Sefir mnie zabije jeśli nie uda mi się wypełnić misji, ale w sumie prędzej zginę tutaj. Mam jedno proste zadanie, muszę tylko podpiąć pendrive do maszyny. Pozwoli mi to prawdopodobnie zmienić cały kod, lub chociaż jedną probówkę. Taki z Sefira wpływowy człowiek, a jednak wysyła największą niezdarę do tego zadania.
Gdy jestem już na końcu kanału wentylacyjnego, nasłuchuje, czy nikogo nie ma w pobliżu. Jedyne co słyszę to brzęczenie żarówek. Wyciągnęłam śrubokręt, i delikatnie usunęłam kratkę. Przysunęłam się bliżej, wsparłam ręce na brzegach otworu i ze zwinnością zeskoczyłam na dół. Była właśnie pora obiadu. Korytarz był pusty. Świadomość, że akurat ja jestem w centrum świata delikatnie mnie przytłacza. Zawsze gdy panikuje mam wyrobioną procedurę, co mam myśleć
"Jestem Ahrri Jaswold, należę do Ringhtów, mam status żołnierza rezerwy. Muszę walczyć o wyzwolenie ras. Sama należę do kobiet, albo jak to mówią cywile - do Satur, jestem Saturą, jedną z niewielu pośród armii mężczyzn - Nepów. Jako jedna z niewielu mówię w obu językach, byłam jedną z udanych eksperymentów. Moja misja to sprawić by wszyscy byli jak ja, by zburzyć mury."
Przede mną stoją białe, gładkie drzwi. Niepewnym ruchem przesuwam je w lewą stronę, i po krótkim namyśle, decyduje się wejść do środka. Wszystko jest białe. Jestem w pomieszczeniu przypominającym serwerownie, lub wielkie laboratorium, którym w pewnym sensie jest. Regały są pełne kolorowych fiolek. Szukam daty 13 kwietnia, czyli za pięć dni. Gdy docieram do równo ułożonych buteleczek, połyskujących różnymi kolorami. Wybieram jedną z nich, ma czerwoną barwę, z wytrąconym, zielonym osadem u góry. Zza pasa wyciągam pojemnik. jest w nim bardzo mały pojemnik. Jego pojemność to 1 mililitr. Tyle potrzeba, i tyle udało się zrobić przez ostatnie ponad 23 lata. To ostatnie co udało się uratować z wybuchu, w fabryce. Nie ma w podziemiach warunków do zbudowania nowej, teraz, gdy nasza siedziba jest tylko umowną nazwą, to nasza nadzieja. Otwieram pojemnik i wlewam maleńką zawartość do płynu. Barwy zdają się mieszać, zielony i czerwony kilka razy się przemieszały, po chwili zielony, zmienił się na czarny, czyli wprowadziłam gen który objawi się w wieku pełnoletności - 16 lat. Jest to pełna dojrzałość emocjonalna. Można nazwać to miejsce rajem - często ładne, zawsze szczupłe dziewczyny, zero facetów. Żyją w dziczy, bez prądu, bez niczego nowoczesnego. Po drugiej stronie muru - prąd, komputery, mało lasów, tlen biorą chyba tylko z małego lasu nieopodal. Zakaz wejścia. Żaden facet tam nke wchodzi, są według legend zabijani tam przez długowłose, piękne istoty. Co jest wierutnym kłamstwem.
Gdy zauważyłam lekkie ściemnienie żarówki, szybko zaczęłam wracać do wentylacji. Gdy włączano zmywarki na kuchni, żarówki na krótką chwilę ściemniały się, to przez zużycie energii. Podeszłam do dziury w suficie, podskoczyłam i złapałam się za brzegi wentylacji. Po chwili znów byłam w tym samym szybie. Szybko założyłam kratkę wentylacyjną i ruszyłam z powrotem. Zajęło mi to dłuższą chwilę, ale po 5 minutach byłam w umówionym miejscu spotkania. W tem miejscu szyb rozdzielał się, i biegł w dwie strony : do Satur i do Nepów. Po chwili usłyszałam uderzanie w metalowe ścianki. Bret czołgał się po wąskim przejściu. Gfy mnie zobaczył, dało mi to sygnał, by ruszyć w stronę świateł. Jego misją było zrobienie tego co ja, ale u Nepów. Dzięki temu, gdy te dwie osoby osiągną pełnoletność, to jest szansa, że się poznają. To co wprowadziliśmy do probówek daje nam możliwość w ingerencje ich DNA, po za tym, możemy decydować o możliwości ich spotkania. W końcu udało mi się wyjść. Ujrzałam właz. Ja, i mój obecny narzeczony byliśmy znowu w naszej umownej bazie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz